Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

Blog > Komentarze do wpisu
"SAY 'HELLO' TO DERRICK ROSE"

 

MECZ NR 1: BOSTON 103, CHICAGO 105 (OT) (0-1)

FG: 0.394 - 0.427

3PT: 4/16 - 3/17

ZB: 45 / 53

TO: 12 / 16

UPDATE: Gospodarzami oczywiście byli Celtics, więc zapis w gruncie rzeczy powinien być odwrotny... Gospodarze - Celtics, goście - Bulls:)

CHI: D.Rose 36 (11 as), B.Gordon 20, T.Thomas 16, J.Salmons 12 (6/16), J.Noah 11 (17 zb, 3 blk)

BOS: R.Rondo 29 (9 zb, 7 as), P.Pierce 23, G.Davis 18 (6/15), K.Perkins 14 (8 zb, 2 blk)

Derrick Rose przybył ostatecznie do NBA. Nadszedł i jego "Czas dojrzewania!".

Paul Pierce stanął na linii rzutów osobistych, do końca meczu pozostało 2.6 sekundy, Celtics przegrywali jednym punktem. Pierce trafił pierwszy rzut osobisty, ale drugi przestrzelił i doszło tym samym do dogrywki:

"Los całego meczu był w moich rękach, gdybym to trafił - wygralibyśmy,"

Pewnie tak, ale liczy się to co na parkiecie. A tam szalał wczoraj Rose, który zdobył 36 punktów, zaliczył 11 asyst i trafił wszystkie swoje rzuty osobiste. Tylko Kareem Abdul-Jabbar zdobył 36 punktów w swoim debiucie w play-offs. Wilt Chamberlain zaliczył punkt mniej. To mówi samo za siebie.

Rose spędził na parkiecie niemal całą pierwszą połowę - bez 47 sekund i brylował, rywalizując bezpośrednio z Rajonem Rondo (29 pkt, 9 zb, 7 as.). Ta dwójka była najlepsza na boisku i po takich meczach nie powinniśmy martwić się już o obsadę pozycji rozgrywającego na przyszłe lata w Meczu Gwiazd, jeśli chodzi o Wschód (do tego Harris, Mo Williams, Nelson). Wszystko co robił Rondo - Rose robił lepiej, dodatkowo trafiając rzuty po penetracjach. Vinny Del Negro odrobił lekcje i nakazał swoim graczom atakować kosz po dryblingu, wobec braku Kevina Garnetta. To skutkowało, a Bulls wygrali też walkę na deskach (53-45).

W Celtics zawiódł zwłaszcza Ray Allen, który trafił tylko 1 z 11 12 rzutów z gry, a w dogrywce z kilku czystych pozycji zrezygnował "Big Baby" Davis - Kevin Garnett nie zawahałby sie oddać tych rzutów. KG nie było jednak na boisku. Bulls zagrali dobrze, Celtics nienajlepiej. W drugim meczu (poniedziałek) gracze Doca Riversa będą pod ogromną presją, ale wątpię, by zagrali równie słabo co minionej nocy. Zwłaszcza Allen i mimo wszystko zbyt często pasywny Pierce.

Podobało mi się zagęszczanie środka przy próbach penetracji Pierce'a, przez co musiał odrzucać piłkę wolnym kolegom. Problem w tym, że zwykle prócz Pierce'a na boisku znajduje się dwóch graczy, którzy nie rzucają najlepiej (Rondo i Perkins/Powe) lub boją się podejmować akcji strzeleckich (Marbury), więc odegranie do niepilnowanego kolegi nie równa się od razu próbie rzutu, ale rozpoczęciuakcji od nowa.

Brak Garnettta pokazuje Celtics łatwymi do pokonania jeśli tylko uda się odeprzeć ich fizyczną grę pod tablicami (Joakim Noah - 17 zbiórek) i zatrzymać któregoś z dwójki Pierce/Allen.

Bulls zdobyli też dużo więcej punktów w kontrataku, gdzie zawodziła "transition defense" jeszcze aktualnych, ale coraz bardziej chwiejących się na podium, mistrzów NBA. Nie podobał mi się też ruch piłką Celtics - wyglądało nieraz jakby każdy chciał zostać bohaterem wieczoru (oprócz Big Baby).

Jedni i drudzy mieli sporo problemów z pick-n-rollami Rose'a i Rondo.

Warto jednak pamiętać, że Bulls zagrali dobrze, Celtics bardzo słabo - jeśli role choć trochę się odwrócą, to Celtics za tydzień mogą prowadzić w tej serii.

6 punktów Tyrusa Thomasa, trzy celne rzuty z półdystansu w dogrywce. To udany sezon Thomasa i coraz bardziej przypomina, że został wybrany z nr 2 Draftu - po obydwu stronach boiska. Martwić może czwarty z kolei nieskuteczny mecz Johna Salmonsa (6/16), ale on i Kirk Hinrich (kluczowy przechwyt pod koniec 4tej kwarty) wykonali dobrą robotę na "The Truth".

 



MECZ NR 1: DETROIT 82, CLEVELAND 102 (0-1)

FG: 0.462 - 0.529

3PT: 2/12 - 5/15

ZB: 31 - 34

TO: 7 - 4


DET: R.Stuckey 20 (7/21), R.Hamilton 15, R.Wallace 13 (9 zb), A.McDyess 10

CLE: L.James 38 (8 zb, 7 as), J.Smith 13 (5/10), Z.Ilgauskas 12 (10 zb), D.West 12, M.Williams 12 (5/14)

Pojedynek Cavaliers i Pistons tak jak przewidywałem nie przyniósł większych emocji. Można podejrzewać, że właśnie tak będzie wyglądał każdy mecz tej serii: dosyć wyrównanie w pierwszej kwarcie, w drugiej lub na początku trzeciej Cavaliers zdobywają 10 punktów przewagi, a potem już tylko trzymają wynik do końca.

Rodney Stuckey oddał aż 21 rzutów z czego trafił tylko 7. Nie mam nic przeciwko, by tyle rzucał bo jest jedynym graczem Pistons, który może po dryblingu wykreować sobie pozycję do rzutu - lepiej dla Pistons by było, gdyby trafił 4-5 więcej... Tayshaun Prince zdobył tylko 4 punkty, 2 asysty i 1 zbiórkę przez 37 MINUT GRY! Come on. Wiem, że to role-player, ale James Posey robił lepsze statystyki w 30 minut gry.

Pistons mają problemy z ofensywą, ze zdobywaniem łatwych punktów - połowa z ich rzutów to pół-dystans. Te problemy mieli już w ubiegłym sezonie, ale teraz dodatkowo po odejściu Billupsa nie mają w składzie żadnego snajpera za trzy. Stuckey, Rip Hamilton czy Tayshaun Prince - to wszystko są co najwyżej gracze średnio rzucający z dystansu. Nie dziwią więc tylko dwie celne próby w całym meczu.

Dobre zawody Delonte Westa, LeBron James (38 pkt, 8 zb, 7 as) jak zwykle ponad wszystkimi i nie trzeba było więcej (Joe Smith "ma man" miał bardzo dobrą 1 poł.), by osiągnąć 10-12 punktową przewagę w drugiej kwarcie meczu.

Mo Williams rozegrał dopiero szóste spotkanie w play-offs w karierze i spudłował 9 z 14 rzutów. Trafił jednak ten przesądzający o zwycięstwie, tuż po time-oucie Cavs w czwartej kwarcie, gdy Pistons zbliżyli się na 8 punktów. Czy to, że LeBron James też co dopiero wszedł na boisko i podawał w tej akcji mówi Wam coś?

Mi tak. To będzie krótka seria. Pistons nie mają amunicji i nie rzucą nawet 100 punktów w żadnym spotkaniu, a obecna defensywa "Tłoków" nie będzie w stanie zatrzymać Jamesa. Naprawdę nie chcę bawić się w proroka i odbierać "Tłokom" szans, zwłaszcza, że Piotrek jest ich kibicem - to tylko moja opinia. Może Piotrek ma inną. Nie wiem jak Pistons byliby w stanie wygrać dwa mecze z rzędu, a teraz muszą to zrobić jeśli chcą przejść do drugiej rundy.

UPDATE: Cavaliers zdobyli po raz pierwszy (w regulaminowym czasie gry) 100 punktów przeciwko Detroit Pistons - od czasu gdy LeBron James dołączył do zespołu 6 lat temu... 38 spotkań. Naprawdę. 

 

niedziela, 19 kwietnia 2009, mac.kwiatkowski

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: adasz, *.kalisz.mm.pl
2009/04/19 00:06:01
MVP to jednak dzis ta "dyskusja" w shoutboxie :P normalny dramat

Cavs Rocks !
-
Gość: niko, *.pia.airbites.pl
2009/04/19 00:11:20
Allen 1 na 12, a nie na 11 ;)
-
2009/04/19 00:12:42
tak jak mówiłem Adasz - w play-offach będzie się tutaj dziać, ale będziemy szastać banami na chat. Oj będziemy:) dzisiaj już poszły trzy. Stali czytelnicy nie mają się czego obawiać, ale jakieś naprzykrzające się nowopowstałe "internetowe hybrydy" będą miały tutaj krótkie życie.

-
Gość: Cez, *.man.bydgoszcz.pl
2009/04/19 00:18:59
I bardzo dobrze:D
bo gdybym tam zajrzal na meczu to bym sobie humor spieprzył:D
-
2009/04/19 00:31:17
"z kilku czystych pozycji zrezygnował "Big Baby" Davis - Kevin Garnett nie zawahałby sie oddać tych rzutów"

poddałbym to zdanie w wątpliwość, KG jakoś nigdy nie grzeszył opinią GTG...
-
2009/04/19 00:45:16
mmai - Statystyki mówią, że w tym sezonie trafiał 65% swoich rzutów w clutch-time (4th quarter or overtime, less than 5 minutes left, neither team ahead by more than 5 points).

Nie chodzi o branie ciężaru gry jeden na jeden na siebie i bycie typowym go-to-guy, bo tego nie musiał w końcówkach robić, ale o zwykłe trafianie rzutów, tak jak Davis miał dzisiaj 2 czy 3 pozycje w dogrywce 4-5 metrów od kosza i zamiast tego probował mijać.

-
2009/04/19 00:46:56
zapomniałem dodać linku:

www.82games.com/0809/CSORT6.HTM

Pozdrawiam :)
-
Gość: niko, *.pia.airbites.pl
2009/04/19 00:51:41
I tak wiadomo kto jest najlepszym clutch playerem ;) A te staty jakieś dziwne...
-
2009/04/19 00:57:03
nie, skądże:) Kobe Bryant wg nich zdobywa najwięcej punktów w clutch-time, LeBron drugi, Wade 3. Z tym żę Kobe trafiał w tym sezonie tylko 45 procent w clutch, LeBron 55, ale oddawał mniej rzutów. Statystki są liczone per 48 minutes of clutch time, dlatego te liczby są takie wysokie, ale jak się dobrze przyjrzeć to wszystko się raczej zgadza z tym co oglądaliśmy przez cały sezon. Musi się zgadzać albo to my źle oglądamy :)
-
Gość: Ko1, *.sileman.net.pl
2009/04/19 01:34:47
kkurde opuscilem a tu widze zdrowo sie zaczelo:)
-
Gość: djwiewiórka on parole, *.icpnet.pl
2009/04/19 01:53:19
KG musi teraz naszczekac na Rose'a przy najblizszym spotkaniu
-
2009/04/19 02:53:26
LeBron niesamowicie szybko biega !!!!!!
-
2009/04/19 07:42:31
Thomas to chyba z 4 numerem został wybrany? Na razie nie ma co przesadzać z możliwościami Byków na zwycięstwo w całej serii, to dopiero pierwszy mecz. Zobaczymy co będzie dalej, ale pięknie by było mile sie zaskoczyć. Go Bulls!!!
-
Gość: BB, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/19 10:56:08
LBJ jak powiedział van Gundy powinien zostac MIP, MVP i Obrońcą roku, szkoda ze nie dał jeszcze mu tytułu trenera roku ;)
-
Gość: Cez, *.man.bydgoszcz.pl
2009/04/19 12:11:00
MVp, MIp, DPOTY -Just give him everything
-
Gość: bon3s, 80.54.118.*
2009/04/19 14:48:41
Bulls mają niestety krótka ławkę i mogą nie wytrzymać do końca serii z Celtics tzn. mogą być słabsi z meczu na mecz, ale mam nadzieję, że tak nie będzie. Co do Celtics to pod nieobecność Garnetta, Allen i Pierce powinni zdobywać razem po 50 pkt, a tu Allen rzuca 4pkt w 39min!!. Pierce 23, ale jeśli chce się uważać najlepszym zawodnikiem na świecie to w takim meczu powinien rzucić 40 pkt (tym bardziej jeśli Allen nie podejmuje gry).
Co do Cavaliers to przed tym meczem miałem nadzieję, że Pistons urwą 2 mecze, ale teraz już wiem, że będzie 4-0. Pistons są rozbici, a ich trener nie potrafi tknąć w nich wiary. Sam LeBron gdyby dać mu do pomocy 4 tyczki lub miotły to by te serie wygrał. Najbardziej w pamięć zapadła mi akcja gdy Will Bynum (183cm, 83,9kg) krył Jamesa...
-
2009/04/19 20:31:30
...i jeszcze go sfaulował