Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

niedziela, 30 listopada 2008
IVERSON VS. JA, PISTONS I BLAZERS

DNIÓWKA: 30 LISTOPADA (niedziela)





Zawsze ceniłem Allena Iversona, gdy grał w Filadelfii i Denver. Miło mi się oglądało mecze z jego udziałem. Te crossovery, ta niesamowita szybkość, wejścia pod kosz i dziesiątki zdobytych punktów przez lata powodowały, że wyrobił sobie status supergwiazdy. W dalszym ciągu utrzymuje bardzo wysoki poziom gry i chwała mu za to. Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Ogółem - AI to świetny gracz.

Ale od kiedy Iverson trafił do Detroit, takim świetnym graczem nie jest. Bynajmniej (już) nie w moich oczach. Przed jego przybyciem do MoTown, Pistons legitymowali się, z tego co pamiętam, bilansem 4-0. Grali bardzo dobrze, na poziomie do jakiego nas przyzwyczaili przez ostatnie 5-6 lat. I cieszyłem się, że Joe Dumars postanowił zostawić wszystkich graczy i nie dokonywać transferów. Natomiast po nagłej wymianie Billups-McDyess-Samb za Iversona załamałem się. Do mojej ulubionej drużyny przybył Allen Iverson. Pomyślałem, O nie, tylko nie to...

I nie pomyliłem się. Pistons z nim w składzie mają bilans 6-5, grają słabo i do tego w kratkę. Owszem, gra "Tłoków" jest szybsza, nieprzewidywalna dla przeciwnika - ale nieskuteczna. W drużynie nie ma chemii, nie ma zgrania, nie ma kogoś, kto by to wszystko trzymał w ryzach i kierował kolegami. Jest za to wymarzona gwiazda Joe Dumarsa, która rzuca, rzuca i rzuca... Jest zagubienie, jest indywidualna gra, jest problem na linii Hamilton-Iverson. Pistons już nie są faworytami na Wschodzie, nie są już nawet faworytami do wygrania Central Division. A z pewnością nie są faworytami do zajęcia jednego z pierwszych czterech miejsc przed PlayOffami w konferencji. Dlatego po pierwszych meczach z nowym graczem w koszulce z #1, powiedziałem Maciejowi, że jeśli w tym roku Detroit przejdzie I rundę PlayOffs, to będzie sukces.

Mam nadzieję, że Joe Dumars wie co robi, bo póki co, zaczynam w to wątpić. I nie wygląda też na to, by Pistons pokonali w dzisiejszym meczu gości z Portland, którzy spisują się ostatnio znakomicie. Druga najmłodsza drużyna w lidze (po Warriors), jest obecnie "na gazie" i odnotowuje ruch jednostajnie przyśpieszony. Trzy wygrane z rzędu, z czego dwa pogromy rywali: 42 punktami Bulls i 38 punktami Heat. Ich zespołowa gra jest kluczem do ostatnich sukcesów. Trener McMillan dysponuje w tym sezonie takim składem, że gdy jakiś gracz odniesie kontuzję, to ma innego, na bardzo podobnym poziomie. Procentuje obecnie to, co dało i tak bardzo dobre wyniki w poprzednim sezonie. Czyli młodość, ambicje graczy i myśl szkoleniowa Nate'a McMillana.

W poprzednim sezonie obydwie ekipy spotkały się dwa razy. Raz wygrali Blazers, raz Pistons. I jeśli w sezonie 2007-08 dla Blazers zwycięstwo nad "Tłokami" było małym sukcesem, to w obecnych rozgrywkach jest dokładnie na odwrót. Dlatego jeśli Pan z numerem 1 nie będzie grał zespołowo, nie będzie grał twardo w obronie i nie będzie choć w połowie takim rozgrywającym jak Chauncey Billups (nastawionym na podawanie), to nie widzę zwycięstwa gospodarzy w tym meczu. Do tego, nie widzę też sukcesów w tym sezonie.

Klucz do zwycięstwa w tym meczu, to gra zespołowa.


GDZIE ZOBACZYĆ:

3:00 PM / 20:00 GMT / 21:00 CET | Portland at Detroit | Justin.tv
5:00 PM / 22:00 GMT / 23:00 CET | Chicago at Philadelphia | Bensports 1 & Channel 2
8:00 PM / 01:00 GMT / 02:00 CET | Houston at Denver | P2P Links
8:00 PM / 01:00 GMT / 02:00 CET | New Jersey at Phoenix |
9:30 PM / 02:30 GMT / 03:30 CET | Toronto at L.A. Lakers | P2P Links & Justin.tv & Justin.tv & Bensports 1 & Channel 2


NCAA Basketball
12:00 PM / 17:00 GMT / 18:00 CET | NCAA Hoops


CO DALEJ W TERMINARZU:

1 grudnia (poniedziałek)
01:00 Minnesota @ Charlotte
01:30 Orlando @ Boston
04:30 Miami @ Golden State


Teraz Wy możecie wybrać dla nas Mecz Wieczoru, zapraszamy do zostawienia komentarza!

20:50, p.makulec
Link Komentarze (14) »
BYĆ DEBIUTANTEM...

 

...trzeba czasem robić takie rzeczy właśnie jak przed wczorajszym meczem. Kto się tak dobrze bawi?

15:48, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (9) »
LeBRON x 3

OK. Odpalamy torpedy, które może już widzieliście, a jeśli nie to - trzy mecze z rzędu i trzy bloki, które już teraz kandydują to Top10 Blocks of the season 08/09. Który lepszy? Ja obstawiam ten z asystą w Madison Square Garden:

 

 
 
 
...with no regard for human life
15:44, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (10) »
RAJ FANTASY

Gracze Fantasy kochają mecze przeciwko Golden State Warriors i New York Knicks. Dzięki up-tempo tych dwóch drużyn, mecze są szybsze, zespoły częściej rozgrywają akcje ofensywne, jest więcej rzutów, więcej zbiórek, więcej asyst - a co dopiero gdy Warriors zagrają z Knicks?

 

 Miałem (nie)przyjemność ubiegłej nocy widzieć spore fragmenty tego spotkania. W zasadzie chyba tylko dlatego, że były "Andrzejki" ...więc powiedzmy, że naturalnie potrzebowałem o tej porze coś nieciężkiego i lekkostrawnego. Usnąłem gdzieś w okolicach trzeciej kwarty, ale boxscore z tego spotkania wygląda tak, że Andris Biedrins powinien się głęboko zastanowić nad swoją przyszłością:

David Lee - 37 punktów, 21 zbiórek, 16/29

Al Harrington - 36 punktów, 12 zbiórek

Czyli dwóch podkoszowych rywali Łotysza zdobywa łącznie 73 punkty. Jamal Crawford rzucił 21 punktów, miał 10 zbiórek i 5 asyst, ale Chris Duhon miał z kolei 17 asyst więcej (22). A Corey Maggette rzucił 32 punkty i miał 12 zbiórek.. Piszę te liczby specjalnie, bo czasem mam wrażenie, że gdyby dać mi 20 minut na boisku w barwach Knicks czy Warriors to jakieś 8 punktów i 6 zbiórek bym spokojnie ugrał...

 A Wy, w jakim teamie chcielibyście grać? Jeśli uważacie to pytanie za głupie - nie martwcie się: to tylko dzisiejszy dzień...

ps. Mama Charlesa Barkleya rzuciłaby 45 punktów jednym i drugim.

15:24, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (7) »
DNIÓWKA: ANDRZEJKI
 
Dziś są Andrzejki, więc jeśli to czytacie jako pierwszą notkę od góry to albo nie lubicie się bawić, albo wróciliście za wcześnie, albo jest rano i jeszcze śpimy. Zapraszamy jutro, ale tak po 12-tej, ok?:)
 
Ten link do meczów już znacie.
 
 


7:00 PM ET/ 00:00 GMT / 01:00 CET | Atlanta @ Washington |
7:30 PM ET/ 00:30 GMT / 01:30 CET | Golden State @ New York |
8:00 PM ET/ 01:00 GMT / 02:00 CET | Oklahoma City @ Memphis |
8:00 PM ET/ 01:00 GMT / 02:00 CET | Denver @ Minnesota | $h00ter TV
8:30 PM ET/ 01:30 GMT / 02:30 CET | San Antonio @ Houston | P2P Links & Channel 1 & Justin.tv & Justin.tv
9:00 PM ET/ 02:00 GMT / 03:00 CET | Cleveland @ Milwaukee | P2P Links & Fullcourt
9:00 PM ET/ 02:00 GMT / 03:00 CET | New Jersey @ Utah | P2P Links
10:00 PM ET / 03:00 GMT / 04:00 CET | Dallas @ Sacramento |
10:30 PM ET / 03:30 GMT / 04:30 CET | Miami @ L.A. Clippers | P2P Links & P2P Links & Bensports1 & Channel 2 & Justin.tv

NCAA Basketball
12:00 PM / 17:00 GMT / 18:00 CET | NCAA Hoops
01:05, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 listopada 2008
SIR CHARLES vs KING JAMES


  • LeBron James ostro skrytykował znanego komentatora stacji TNT, a przed laty wybitnego gracza NBA Charlesa Barkleya.

    Chodzi oczywiście o słynny już rok 2010, w którym to "King James", a także cała masa innych gwiazd ligi, uzyska status wolnych zawodników. Mający zawsze wiele do powiedzenia Charles Barkley wypowiedział się niedawno na temat lidera Cavaliers i całej sytuacji związanej z jego osobą.


    - Gdybym był na miejscu LeBrona Jamesa, po prostu bym się zamknął. Jestem jego wielkim fanem. (...) Ale denerwuje mnie to, że mówi o tym co zamierza zrobić za dwa lata. Myślę, iż jest to swego rodzaju oznaka braku szacunku nie tylko dla gry, ale również dla Cavaliers - powiedział Barkley, mając na myśli słowa Jamesa wypowiedziane przy okazji wtorkowego meczu w Nowym Jorku.


    - On jest głupi. Tylko tyle mam do powiedzenia - odpowiedział na zarzuty legendy NBA gwiazdor Cavs.


Barkley moim zdaniem ma po prostu rację. Nie tylko zresztą Charles, ale przytakiwał mu Kenny i podawał za przykład Hakeema Olajuwona, który miał w 1994 roku powiedzieć, że zamierza zostać w Houston, bo jest "tu zespół, z którym mogę zdobyć mistrzostwo". Tym samym dodał wtedy pozostałym graczom animuszu (Kenny podawał siebie za przykład... a potem w pierwszym meczu finałów z Magic rzucił 7 trójek, w tym jedną dającą dogrywkę) i w pewien sposób nie wyalienował się jako gwiazda od reszty teamu. W przypadku graczy Cavaliers mam wrażenie, że mogłoby być to dla nich bardzo ważne oświadczenie, które z pewnością poprawiłoby morale całego zespołu, dzięki czemu gdy przyjdzie czas play-offs, Delonte West nie wpadnie w depresję i będzie grał nadal tak efektywnie jak teraz, Mo Williams będzie nadal czuł się jak drugi lider drużyny, Wally Szczerbiak zacznie grać jak kiedyś w Minnesocie, czy nawet Benowi Wallace'owi zacznie znowu naprawdę zależeć. Z psychologicznego punktu widzenia takie słowa, by się przydały - nawet jeśli w 2010 James miałby się przenieść nawet i do takiego Harmattana Gniewkowo. To nieistotne co stanie się potem... Zamiast tego James przyznaje, że w 2010 roku chce być w teamie, który ma poważne szanse na mistrzostwo - halo! Cavs mają trzeci bilans w lidze i jeszcze nigdy nie byli tak silni, HALO, czy to nie jest zespół, który ma szanse na mistrzostwo?!  Zresztą MAM już serdecznie DOŚĆ czytać o roku 2010

Co myślicie o tym wszystkim? Póki co mam wrażenie czasem, że niektórzy chcieliby by nie było roku 2009

16:18, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (12) »
GAME-MILLER

Jeszcze chwila i przestaniemy publikować wszystkie game-winnery, bo po tym poniedziałkowym, pokracznym rzucie Larry'ego Hughesa teraz mamy kolejny niespecjalny game-winner i to jeszcze w Oklahoma City:

 

15:27, mac.kwiatkowski
Link Dodaj komentarz »
MVP, MVP...
 
W 2006 roku, w swoim trzecim sezonie był liderem drużyny, która zdobyła mistrzostwo. Został MVP Finałów i to jednym z tych, którzy zdominowali finały najbardziej w historii. Potem dwa sezony przerywane przez kontuzje i gdy wrócił latem to przecieraliśmy oczy, by szybko uwierzyć - Dwyane Wade is back.
 
Wczoraj zdobył 43 punkty będąc Panem i Władcą na parkiecie w Phoenix, dominując kolejny raz nie tylko w ataku, ale też i w obronie. Komentatorom ESPN w pewnych momentach brakowało słów.
  • 28.4 punktów w meczu (1 miejsce w lidze)
  • 7.5 asysty (6 miejsce w lidze)
  • 2.4 przechwytu (3 miejsce)
  • 1.7 BLOKU! (10 miejsce)
 
Jeśli Wade wzniesie swój rzut z dystansu na jeszcze wyższy poziom - stanie się nie do zatrzymania. Nikt w NBA nie ma takiej łatwości penetracji i wykańczania akcji nawet w najtrudniejszym położeniu. Jeśli dalej będzie bronić jak broni - Wade może zostać nie tylko MVP, ale najlepszym koszykarzem na planecie... Wiem, ale pomyślcie - nie było w NBA zawodnika, do którego możnaby porównywać nawet jego umiejętności i talent. Nie kolejny MJ czy Magic, ale Wade - Dwyane Wade.
 
Ma już pierścień, czyli to czego nie ma LeBron. Ma już pierścień czyli coś czego nie ma ...nawet Kobe, jeśli brać pod uwagę, że pomoc Shaqa O'Neala była dużo dużo mniejsza niż za czasów jego gry w LA Lakers, gdy to Shaq był jeszcze faktycznie liderem zespołu. W końcu - Wade był MVP amerykańskiego teamu w Pekinie. Teamu, w którym grali też przecież i Kobe i James.
 
I co najwazniejsze: zapomnieliśmy chyba, że Wade może nadal się rozwijać...
 
A robi to w tym sezonie, na naszych oczach - notując najlepsze średnie w karierze w punktach, przechwytach, blokach i niemal siegając swoich rekordów w asystach (7.4 - 7.5 w 06/07), skuteczności  (49.2 - 49.5 w 05/06), grając średnio dwie minuty krócej niż w sezonach przed kontuzją.
 
W mojej opinii - D-Wade MVP Listopada w NBA i to na pewno nie koniec!
 
Jeśli się nie zgadzacie lub zgadzacie z tym to zapraszamy do oddania głosu w sondzie po lewej stronie.
13:39, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (31) »
piątek, 28 listopada 2008
THANK GOD IT'S FRIDAY

DNIÓWKA: 28 LISTOPAD (piątek)





Dwa ostatnie dni rozgrywek dosyć solidnie mnie ominęły, ale też szczerze powiedziawszy niespecjalnie było czego żałować w całym minionym tygodniu. Kibice konkretnych drużyn pewnie będą mi chcieli udowodnić, że były jakieś wielkie spotkania w tym tygodniu. Ano, ale we wtorek Knicks - Cavs i 50-26 w drugiej kwarcie. Środa to od bólu Pacers z Rockets, ale Pacers po dobrym starcie, grali ostatnio słabiej. Magic grali z Sixers, ale Sixers póki co nie są wcale lepsi niż byli w dwóch pierwszych tygodniach rozgrywek. W ostateczności przyszło mi oglądać Warriors z Celtics, ale w czwartek rano musiałem wybyć na cały dzień i załapałem się dopiero rano na ciekawą końcówkę Hornets z Nuggets.

No ale nie oszukujmy się - przez pięć dni nie było takiego spotkania, którego ja osobiście nie mógłbym się doczekać. No ale od czego mamy piątek. "Thank God It's Friday" jak to zaczynał się klasyk moich szczenięcych lat.

01.30 Philadelphia @ Boston - owszem Sixers nadal nie grają dobrze, ale dwójka Samuel Dalembert i Elton Brand zbiera razem blisko 20 piłek z tablicy i już samo to jest zagrożeniem dla Boston Celtics. Obejrzałem od października 2007 roku chyba razem około stu spotkań Celtics i zauważyłem, że najgorzej gra im się właśnie z zespołami, które grają dwójką klasycznych wysokich podkoszowych, gdy Celtics nie mają takiej przewagi na tablicach. Nie najlepiej idzie im też przeciwko szybkim i atletycznym zespołom. Z trudem wygrali z Warriors w tym sezonie, a wcześniej zdecydowanie przegrali w Indianapolis. To z pewnością będzie ciekawe spotkanie, od którego warto rozpocząć dzisiejszą noc. Poleciłbym mecz Toronto z Atlantą, ale nie zwykłem szczerze mówiąc kwapić się do oglądania drużyn, które grają bez swoich podstawowych zawodników - nie łatwo jest wtedy oceniać ich faktyczną siłę, a dziś nie zagrają Jermaine O'Neal i Josh Smith. A nawet jeśli zagrają to będą to mocno limitowane minuty. Wg raportów z popołudnia widzę jednak, że dzisiejszy mecz obejdzie się bez tej dwójki.

02.00 Miami @ Phoenix - wiecie czym to pachnie... Shaquille O'Neal gra rewelacyjnie w tym sezonie, ale gra coraz częściej co drugi mecz, przez co Phoenix Suns nadal nie mogą ruszyć z miejsca i wypracować sobie konkretnego stylu gry. Owszem grają skutecznie, ale przegrywają na deskach, notują sporo strat, a ostatecznie - ten sam zarzut co zwykle - nadal nie bronią. Owszem - zaczęli starać się w obronie, ale okazuje się, że same starania póki co nie starczą. Steve Nash najlepszy mecz sezonu rozegrał, gdy w składzie zabrakło O'Neala... To daje do myślenia. Dziś chyba najwięcej kamer będzie jednak skierowanych na Shawna Mariona, który żegnał się z Phoenix w nienajlepszej atmosferze, jako gracz, który wprowadzać miał ponoć zły klimat w szatni... Nie wiem jak było, ale ciekawe jak przywitają go kibice, spędził tu przecież 8.5 sezonów.

04.00 New Orleans @ Portland - Mecz prawdy dla obydwu teamów, które ostatnio spisują się coraz lepiej. Trail Blazers w zasadzie grają równo od drugiego tygodnia rozgrywek, ale dopiero nabrali charakteru, gdy do zespołu dołączył Greg Oden. Hornets natomiast po krótkim kryzysie ponownie nabierają rozpędu. Pokazało to wczorajsze zwycięstwo w Denver.

04.30 Dallas @ LA Lakers - To z kolei mecz prawdy dla Mavericks, którzy w ostatnim tygodniu są jednym z najgorętszych teamów w lidze. To będzie dla nich test na to, czy faktycznie ich defensywa poprawiła się tak jak pokazują to statystyki ostatnich spotkań. Lakers natomiast potrzebują silniejszych przeciwników, by móc oceniać ich grę, bo dotychczas leją tych słabych aż żal siedzieć do rana. Wczoraj wyszło na jaw, że Andrew Bynum ma jeszcze jakieś drobne uszkodzenia w kolanie. Ponoć może się to skończyć nawet i dwumiesięcznym odpoczynkiem. Dziś miał pojawić się raport medyczny, ale nadal czekam(y).

Prócz tego ciekawie powinno być w Cleveland, gdzie zmierzą się dwa z pięciu najlepszych ofensywnie teamów w tym sezonie... Tak, Cavaliers są w gronie tych pięciu drużyn i obecnie są tym jednym, jedynym zespołem, który jest gdzieś tam na radarze Celtics i Lakers. Cieszę się, że odradzają się Spurs, również i Rockets zaczynają grać coraz lepiej, tak samo Hornets, Mavericks. Zachód nabiera rozpędu. W końcu.



GDZIE ZOBACZYĆ:
do czasu podanego poniżej dodaj 6 godzin
Atdhe powróciło!. A tutaj TNT od kilku dni pokazuje wybrane mecze w najlepszej jakości. Dwukrotnie pokazali Warriors, dwa razy Cavaliers. Nie znamy tego co pokażą dzisiaj, ale warto sprawdzać co znajduje się na jednym z czterech streamowanych tam kanałów.

CO DALEJ W TERMINARZU:

29 listopad (sobota)
01.00 Boston @ Charlotte
01.00 Atlanta @ Washington
01.00 Indiana @ Orlando
01.30 Golden State @ New York
02.00 Denver @ Minnesota
02.00 Oklahoma City @ Memphis
02.30 San Antonio @ Houston
03.00 Cleveland @ Milwaukee
03.00 New Jersey @ Utah
04.00 Dallas @ Sacramento
04.30 Miami @ LA Clippers


Teraz Wy możecie wybrać dla nas Mecz Wieczoru, zapraszamy do zostawienia komentarza!

23:37, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (6) »
NCAA: BLAKE GRIFFIN NR 1

 

 

 

Skrzydłowy Oklahoma Sooners, Blake Griffin gra drugi rok w NCAA. W zeszłym sezonie doznał kontuzji kolana w efekcie czego już na długi czas przed draftem było raczej pewne, że do niego nie przystąpi. I obecnie wygląda na to, że był to bardzo dobry ruch z jego strony.

  • 26.11 vs UAB - 32 punkty, 15 zbiórek
  • 22.11 vs Gardner-Webb - 35 punktów, 21 zbiórek, 5 asyst, 3 przechwyty
  • 18.11 vs Davidson - 25 punktów, 21 zbiórek
  • 17.11 vs MVSU - 20 punktów, 19 zbiórek, 6 przechwytów
  • 14.11 vs American - 24 punkty, 18 zbiórek 

W tym sezonie Griffin dominuje niczym Tyler Hansbrough z UNC (34 pkt. z wysoko rozstawionym NotreDame w środowym finale turnieju na Maui, Hawaje), ale to co Hansbrough wypracował ciężką pracą na treningach - Griffinowi przychodzi chyba w dużej mierze dzięki najlepszemu od lat połączeniu siły, motoryki, szybkości oraz techniki w NCAA. Mowa rzecz jasna o graczach podkoszowych, ale nie chodzi tylko o ten sezon, co spokojnie o ostatnich kilka. Griffin mierzy 207-208 cm, ale waży 112 kg i wg mnie gdy trafi do NBA, dzięki swojej sile i świetnie już rozbudowanym ramionom, jest w stanie zrewolucjonizować pozycję silnego skrzydłowego w przeciągu kilku sezonów. Otóż dotychczas jeśli pojawiali się w NBA zawodnicy radzący sobie przodem do kosza, to z reguły przychodzili oni do ligi lżejsi niż są aktualnie i mieli problemy w starciach z masywnieszymi rywalami.

 

Byli i są do dziś to tacy utalentowani skrzydłowi, mogący grać na 3/4. Jednak kariery m.in Tyrusa Thomasa czy LaMarcusa Aldridge'a pokazały, że bez wzmocnienia klatki piersiowej, ramion o dodatkowe kilogramy - nie będą w stanie wygrywać samą szybkością, skocznością czy rzutem z pół- i z dystansu. Ci mierzący minimum 208 cm, którzy pozostali jednak na obwodzie są w większości ...europejczykami (np Bargnani, Nowitzki). Griffin rzecz jasna w NBA nie powinien być wystawiany jako trójka, ale kto wie - może to nowy Charles Barkley. Griffin umie bowiem biegać, dryblować, podawać, rzucać z dystansu. Te wszystkie rzeczy powinien rzecz jasna wznieść na jeszcze wyższy poziom, ale ma talent i ma coś co ma niewielu graczy NCAA - atletyczność i dominującą siłę połączoną z koszykarskim talentem. Zwykle te rzeczy na tym etapie kariery idą jednak różnymi drogami.

Griffin zbudowany jest lepiej niż młody Carlos Boozer, jest skoczniejszy, jest bardziej dynamiczny, a przede wszystkim większość jego przeciwników po prostu nie umie go powstrzymać, bo albo wykorzystuje siłę i przewagę wzrostu, albo wykorzystuje szybkość w starciach z wyższymi rywalami, choć tych potrafi też przestawiać bez problemów. Gdyby wystawić go na przeciw Michaela Beasley'a to wygrałby jeden-na-jeden pewnie w 9 na 10 spotkań.

 

22:02, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18