Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

środa, 31 grudnia 2008
PICK&ROLL: GŁOSUJ NA JOE


Zapraszamy na sylwestrowy Pick&Roll by Piotrek Kolanowski and me. VOTE 4 JOE -> TUTAJ
18:46, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (4) »
ZANIM POLEJE SIĘ SZAMPAN

DNIÓWKA: 31 GRUDNIA (środa)





Jeśli dziś ktoś ogląda NBA to go szczerze podziwiamy, ale nie piszę tego ironicznie. Zupełnie nie. Domyślam się, że gdzieś tam po północy też wyląduje przed monitorem. Dla mnie zabawy sylwestrowe to przeszłość, a przynajmniej wziąłem time-out. No ale bawić się będę - we własnym domu i na szczęście nie sam. To najważniejsze.

Dziś nie będzie prawdziwej dniówki, ale wykorzystam ten moment "zagapienia" na małe podsumowanie.

Najlepszy team. Los Angeles Lakers po przyjściu Pau Gasola w sezonie 07/08 byli najlepszą ofensywą jaką od lat widziałem. Byli maszyną i w tym sezonie zresztą nadal to pokazują, ale wtedy gdy Gasol był jeszcze świeży w Lakers, jego umiejętności podawania piłki w połączeniu z tym samym u Lamara Odoma, Kobe'go Bryanta - to było coś fantastycznego. Sposób w jaki Lakers przeszli drabinkę Zachodu - nie pozostawia obecnie złudzeń - to zdecydowanie najlepszy team w Konf. Zachodniej i mam wrażenie, że w tym sezonie nadal jest jeszcze sporo od tego co może nam zaprezentować na wiosnę. No ale to nie oni są najlepszym teamem.Też nie Cleveland Cavaliers na przełomie listopada i grudnia, którzy robili podobne rzeczy do Lakers - choć może więcej w tym i tak nadal było ataku pozycyjnego, a nie kombinacyjnie rozgrywanej early-offense. Mo Williams okazał się znakomitym wzmocnieniem, jego pull-up jumpers i 49 procent skuteczności z sezonu 07/08 to coś czego chyba więkoszść nie brała aż tak poważnie. Cavaliers to jednak też Ilgauskas i spółka, co pozwala im od kilku sezonów rządzić na tablicach w całej NBA.

Najlepszy team będzie nie jeden, ale dwa. To pozornie zrozumiały i logiczny wybór. Może zbyt zrozumiały i zbyt logiczny dla tych, którzy lubią kontestować i doszukiwać uszczerbków, tam gdzie można sobie czasem odpuścić przesadne wymądrzanie się. Takie i były, ale zarówno Boston Celtics jak i Redeem Team zrobili dokładnie to co po nich oczekiwano. Jedni i drudzy doszli do najwyższego miejsca podium, w ostatecznych rozstrzygnięciach pokazując swoją wyższość nad rywalami w sposób zdecydowany.

Najlepszy gracz Najlepszy to jest nie gracz, ale zespół. No ale... Tim Duncan jest prawdopodobnie najlepszym silnym skrzydłowym w historii NBA. Ma cztery pierścienie na palcach, ale w tym roku zawiodła go kostka - kostka Manu. Chris Paul to frontman, najlepszy rozgrywający na świecie, człowiek orkiestra, ale jego zespół jest jednak jeszcze daleko od tego, by być uznawanym za potęgę NBA. Dwyane Wade to MVP drugiej połowy roku. LeBron James to najbardziej dominujący gracz w lidze, ale LeBron w najlepszej formie i przy największej motywacji nadal nie jest Kobe'm Bryantem. Widzieliście na pewno pierwszą połowę świątecznego meczu Lakers i Celtics. Jeśli nie to co tu jeszcze robicie. Bryant doprowadził do finału team, który jeszcze na początku tego roku był tylko jednym z kandydatów do Finału. Lakers weszli tam jednak zdecydowanie. Bryant otrzymał nagrodę MVP, zdobył złoty medal Igrzysk Olimpijskich, a w chwili gdy to piszę - jego zespół prezentuje się najmocniej w lidze.

Najlepszy moment Czwarty mecz finałów. Gdy aż ośmiu z dziewięciu speców z ESPN opublikowało swoje typy na finał - opadła mi szczęka. To przecież Celtics byli najlepszym zespołem regular-season, to przecież Celtics przeszli na tarczy ciężkie próby w pojedynkach z Atlantą Hawks i Cleveland Cavaliers. Nie mniej tylko Tim Legler obstawiał wtedy Celtics. I ja też. Rozumieją to dobrze Kobe Bryant, Wojciech Michałowicz i kibice Lakers - to obrona wygrywa tytuły mistrzowskie (cofnijcie się wstecz i pokażcie mi mistrzów NBA, którzy nie byli w piątce - jeśl nie w trójce - najlepiej broniących teamów ligi). Dlatego gdy usiłowano mi wpoić, że lekka armia Lakers jest w stanie pokonać zasieki Celtics, myślałem "No Way". Czwarty mecz finałów był więc nie tylko fantastycznym powrotem Celtics w drugiej połowie, ale też udowodnieniem tej tezy.

"Moi" gracze: Jest kilku graczy, których kocham za to jak grają. Za to co wnoszą do zespołów. Może znajdziecie w tym wszystkim wspólny mianownik, no ale wystawię im krótkie cenzurki za ten rok. W zasadzie to mój 13-osobowy "Dream Team".

Rajon Rondo - zobaczcie co potrafi zrobić z młodego rozgrywającego jedna wycieczka po mistrzowski tytuł.
Kevin Garnett - "what can you say now?"
LeBron James - w mojej prywatnej statystyce pt "ile razy opadła mi szczęka", zagrania LeBrona są zdecydowanie numer jeden
Kevin Durant - chłopak ma wielkie serce do gry, nieprzeciętny wzrost i talent. Zdziwicie się jeszcze jak wysoko dojdzie.
Rasheed Wallace - ulubiony gracz mojej narzeczonej, a dla mnie drugi po Garnecie mistrz rzemiosła jakim jest irytowanie rywali i ich kibiców
Delonte West - zaprosiłbym go na każdą wigilię
Andrew Bynum - numer dwa w klasyfikacji, w której James jest liderem. Byłem sam kiedyś podkoszowym, więc gdy czasem patrzę na to co robi ten młokos z Lakers i jak łatwo mu to przychodzi, to nic tylko błogosławić tych ludzi, którzy są wokół niego, bo bez nich (szczególnie Kareem Abdul-Jabbar) nie byłoby tego postępu. Po prostu uczą Bynuma grać w koszykówkę - coś czego nie umiał, gdy wybrali go w pierwszej rundzie draftu.
Jason Thompson - drugi mój "kot", gdy odkryłem go - podobnie jak Rondo - jeszcze w NCAA, gdzie nie był wcale na ustach wszystkich. Poczekajcie na drugą część sezonu.
Francisco Garcia - człowiek, który nie popełnia błędów. Zobaczcie czasem, jeśli nie widzieliście.
James Posey - nie do zdarcia, najlepiej w NBA operuje plastikiem w ustach.
Richard Hamilton - specjalista
Paul Pierce - Nikt obecnie nie wykorzystuje tak swojego tyłka w NBA:)
Luis Scola - gdybym grał w NBA i nie mógł zmienić koloru skóry - chciałbym byc jak Ma Men Luiz Skolaa

W swoim i w imieniu kolegów z ekipy życzymy Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, zapełnienia wszystkich luk w Waszych ulubionych teamach, pierścieni mistrzowskich albo pierwszego miejsca w drafcie, jak najwięcej koszykarskich emocji i jak najwięcej wolnych dni po nieprzespanych nocach z NBA na Waszych ekranach. My możemy Wam obiecać, że będziemy tutaj na pewno do końca sezonu, a możecie nam życzyć byśmy byli tu za rok.

CO DALEJ W TERMINARZU:

1 styczeń (czwartek)
WOLNE
2 styczeń (piątek)
01.00 Houston @ Toronto
01.00 Miami @ Orlando
01.30 Washington @ Boston
01.30 Indiana @ New York
01.30 Atlanta @ New Jersey
01.30 Chicago @ Cleveland
02.00 San Antonio @ Memphis
02.00 Golden State @ Minnesota
02.00 Sacramento @ Detroit
02.00 Denver @ Oklahoma City
02.30 Charlotte @ Milwaukee
02.30 Philadelphia @ Dallas
03.00 LA Clippers @ Phoenix
04.00 New Orleans @ Portland
04.30 Utah @ LA Lakers

17:33, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (5) »
MOŻECIE GRAĆ TEŻ W SZEŚCIU

Wczoraj w ostatnich sekundach pierwszej połowy miało miejsce kuriozalne zagranie jakiego nigdy nie widziałem w życiu. Piłka dla TrailBlazers, Nate McMillan zgłosił zmianę. Z parkietu miał zejść Greg Oden, a wejść chyba któryś z obwodowych. Tymczasem Oden się nie zorientował, podobnie jak i reszta drużyny - i nagle na parkiecie znalazło się sześciu graczy TrailBlazers.

Padły punkty. I teraz najciekawsze - kosz został zaliczony. McMillan dostał dacha, a Celtics jeden rzut osobisty. Zna ktoś przepisy? Gdyby nie te dwa punkty to blablabla Wiecie co dalej.

 

Ale czy trzeba w ogóle znać przepisy?

Oby nagle nie okazało się, że można w ten sposób zdobyć np 2 punkty i stracić jeden. Oznaczałoby to rewolucję w rozwiązywaniu końcówek meczów.

Tymczasem coś co bardzo lubię. Czasem zawodnicy płyną w powietrzu, układają się idealnie. Dwyane Wade tutaj był tego bardzo blisko:

 

14:55, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (9) »
DO 7 RANO: GDZIE CELTICS i CAVS TO TEŻ LUDZIE

 

 

Bohaterowie są zmęczeni? Boston Celtics przegrali trzeci z czterech ostatnich meczów i po 45-punktowym pogromie w Sacramento nie potrafili wczoraj wygrać meczu przeciwko Portland Trail Blazers.

Baa.. Osłabionym brakiem Brandona Roy'a, swojego all-star, najlepszego gracza, etc etc

Nie potrafili go wygrać i wygladało na to, że nie mieli sił w czwartej kwarcie by przejąć mecz. Podobnie jak w meczu z Golden State Warriors - kwarta po kwarcie, Celtics grali coraz wolniej. Wczoraj Doc Rivers zapowiedział, że Kevin Garnett będzie ograniczany do ośmiu minut w każdej kwarcie. I wczoraj właśnie zabrakło Garnetta w ostatniej części meczu. Nie pomylę się naprawdę dużo, gdy powiem, że w ostatnich sześciu minutach KG oddał jeden rzut. Owszem pozycji miał niewiele więcej, a Celtics grali cały czas to samo. Paul Pierce grał jeden-na-jeden, był faulowany i wędrował na linię rzutów osobistych (14/15), ale wyglądało na to, że nikt nie był w stanie mu pomóc. Ray Allen jest bez formy - czasem strzelcom to się zdarza, ale brakuje fire-power z ławki rezerwowych. Gdzie jest Eddie House? Spudłował na 20 sekund przed końcem rzut, który mógł doprowadzić do remisu. 

Czemu przegrali? Zmęczenie, brak pomocy ławki rezerwowych i fatalna strata Rajona Rondo na ponad minutę przed końcem, gdy Kendrick Perkins był w miarę otwarty pod koszem, ale podanie Rondo było zbyt nonszalanckie.

Steve Blake trafiał wszystko przez trzy kwarty, grał niesamowicie, przejmując od Roy'a rolę lidera zespołu, a gdy Blake został szczelniej przykryty przez Rondo - swoje zrobił LaMarcus Aldridge, który trafił dwa kluczowe koszy w ostatnich dwóch minutach, które pozwoliły Blazers zachować przewagę.

I niech ktoś wbije do głowy Travisowi Outlawowi, że przy takich warunkach fizycznych jest bestią na atakowanej desce. 

A jeśli widzieliście wczoraj Grega Odena, to chyba nie powinniście mieć złudzeń, że ten chłopak może być kiedyś legendą. Jeśli jeszcze się wzmocni - będzie nie do przepchnięcia, gdy gra tyłem do kosza. Perkins zwany "Bestią" nie miał większych szans przy przepychankach - oddał zresztą tylko 4 rzuty przez blisko 40 minut. TrailBlazers nie bali się grać do Odena w czwartej kwarcie, a ten albo odgrywał albo trafiał pół-haki ...lewą ręką.

 


 

Cleveland Cavaliers przegrali dwumecz z Miami Heat. Jakby grali to w Europie, to by odpadli. LeBron choć starał się mocno, to zabrakło go w pierwszej połowie. Trzeci mecz w swoje urodziny od czasu gdy skończył 16 lat - i trzecia porażka. LBJ "Birthday Boy" też człowiek - nie mógł poradzić sobie w pierwszej połowie, trafiając tylko 2 rzuty z gry. Spojrzycie w wynik i powiecie - how the hell...albo troszeczkę inaczej - wszakże James rzucił 38 punktów, w trzeciej kwarcie starając się za czterech.

No ale jeśli Cavs chcą wygrać Wschód muszą grać nie jeden za czterech, ale czterech za jednego. D'Artagnan James i Mo Williams pudłowali w pierwszej połowie, nie mógł wstrzelić się Daniel Gibson, a Miami Heat prezentowali w obydwu meczach świetny 'hustle', grając jakby to Pat Riley stał przy linii bocznej.

Zydrunas Ilgauskas naprawdę nie umie bronić przy pick-n-rollach...

Na pocieszenie dla kibiców Cavs - nie często zdarza się, by dwóch młodych obwodowych trafiło 11 z 14 rzutów za 3 punkty, ale Mario Chalmers (6) i Daequan Cook byli wczoraj jak Williams i Gibson właśnie.

Heat i Blazers mieli wczoraj więcej fizycznej siły pod koszami, więcej zęba, byli lepiej umotywowani. . Natomiast Cavs i Celtics przejechali się na swoich znakomitych bilansach i przegrali deskę (Cavs: 33-42, Celtics 29-42).

 

 

 

14:32, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (3) »
KILKA SŁÓW WYJAŚNIEŃ...

 

Zaprzyjaźniony z nami Świat Koszykówki poinformował mnie, że w sieci rozprowadzane są informacje o tym, że między naszymi blogami jest - rzekomo - konflikt. Otóż, jest to totalna bzdura. Nigdy między nami do spięć nie doszło i - mam nadzieję - nie dojdzie. Świat Koszykówki to od wielu lat jeden z najlepszych blogów o NBA w sieci i dopóki będzie istniał, dopóty będziemy go polecać! 

13:40, p.makulec , OD NAS
Link Komentarze (1) »
CZY POBIJĄ REKORD BYKÓW?

Chciałbym powitać wszystkich na zawszepopierwsze.blox.pl. Przyjmując propozycję Maćka od czasu do czasu będę tutaj wypisywał jakieś wypociny na temat koszykówki i nie tylko koszykówki samej w sobie. Serca redaktorskiego nie posiadam, aczkolwiek lubię od czasu do czasu skomentować wydarzenia sportowe i nie tylko. W każdym bądź razie witam raz jeszcze stałych bywalców, odwiedzających gości oraz wytrwałych fanów nocnych maratonów z atdhe.net i justin.tv!

 

Nie jestem wielkim znawcą nad znawcami, a koszykówka była moim całym życiem dobre, ale to dobre parę lat temu, to jednak postaram się na blogu wspomagać Maćka i Piotrka. Więc odpalamy…

 

Pojawiają sie ostatnio notoryczne pytania czy Celtics pobija rekord Chicago Bulls, który wynosi 72-10. Ja raczej zasugerowałbym pytanie czy Celtics, czy Cavs lub czy Lakers zdołają pobić rekord MJ’a i spółki. Ostatni wypad Zielonych na Zachód skończył się bilansem 1-3, z kolei Cavs przegrali wczoraj w Miami. Wszystkie trzy zespoły mają na koncie po 5 porażek, odpowiednio 28-5, 26-5, 25-5. Proponuję zrobić małą analizę przyszłościową na podstawie terminarzy, w których wymienię mecze wszystkich trzech kandydatów z zespołami nie tylko mocnymi (z czołówki), ale także z tymi które prezentują przyzwoity poziom. Nie będę wymieniał meczy, które „powinni” wygrać Celtics, Cavs i Lakers, ale jak wiadomo niespodzianki w NBA się zdarzają.

CELTICS:

Styczeń: vs Houston, @ Cleveland, vs Phoenix, @ Orlando, vs Dallas, @ Detroit

Luty: vs Lakers, vs San Antonio, @ New Orleans, @ Dallas, @ Utah, @ Phoenix, @ Denver

Marzec: vs Detroit, vs Cleveland, vs Orlando, @ San Antonio, @ Orlando @ Atlanta

Kwiecień: vs Atlanta, @ Cleveland 

CAVS:

Styczeń:  vs Boston, vs New Orleans, @ Lakers, @ Portland, @ Utah,  @ Orlando

Luty:  @ Detroit, vs Lakers, vs Phoenix, vs Detroit, @ Houston, @ San Antonio

Marzec:  @ Atlanta, @ Boston, @ Phoenix, vs Orlando, vs Portland, vs Atlanta, vs Dallas, vs Detroit

Kwiecień: @ Orlando, vs San Antonio, vs Boston 

LAKERS:

Styczeń: vs Utah, vs Portland, vs New Orleans, @ Houston, @ San Antonio, vs Orlando, vs Cleveland, vs San Antonio

Luty:  @ Boston, @ Cleveland, @ Utah, vs Atlanta, vs New Orleans, vs Phoenix, @ Denver

Marzec: @ Phoenix, @ Portland, @ Houston, @ San Antonio, vs Dallas, @ Detroit, @ Atlanta

Kwiecień: vs Houston, vs Denver, @ Portland, vs Utah 

Moim skromnym zdaniem najtrudniejszy Styczeń mają Lakers, Luty Celtics, Marzec Cavs i Kwiecień Lakers. Jak to wpłynie na bilanse drużyn i pościg za Home Court Advantage przed Play Off?

 

Czy pobiją rekord Byków?

  

Zapraszam do dyskusji i życzę Szczęśliwego Nowe Roku!

13:37, buniobuniek
Link Komentarze (7) »
ZAGADKA: Z KIM KUMPLUJE SIĘ DAVID BECKHAM?

David Beckham, odkąd przeniósł się do Stanów Zjednoczonych stał się wielkim fanem Los Angeles Lakers. Często bywa na ich meczach w Staples Center z synem Brooklynem i dopinguje ulubioną drużynę siedząc w pierwszym rzędzie. Jednak przez najbliższe dwa miesiące będzie mu ciężko oglądać Jeziorowców w akcji, ponieważ został wypożyczony do AC Milan.

Te dwa miesiące spędzone w Italii spowodują pewnie, że po powrocie do Miasta Aniołów będzie miał jeszcze więcej tematów do rozmów ze swoim wielkim przyjacielem, który jest... graczem Lakersów i zarazem wielkim fanem AC Milanu. I tu zagadka...

Jak nazywa się gracz Lakers, który jest zaprzyjaźniony z Davidem Beckhamem?

 

ps. Czy na pewno Beckham chodzi na mecze Lakers, by oglądać ich... mecze? :)

12:34, p.makulec , ZAGADKA
Link Komentarze (11) »
JAK AMERYKANIE RZUCAJĄ DO KOSZA
11:48, p.makulec
Link Komentarze (9) »
CELTICS "PRZESTRASZĄ" BLAZERS?

DNIÓWKA: 30 GRUDNIA (wtorek)





Celtcis miażdżą wszystkich w tym sezonie. Są na najlepszej drodze ku temu, by pobić rekord Chicago Bulls z sezonu 1995-96, w którym wygrali 72 spotkania. Czy im się uda? Jeśli będą w identycznym odstępie czasu odnosić podobne wyniki, to może im się udać wyrównanie rekordu, lub zbliżenie się do niego. Czy pobicie? Chyba nie. Chyba.

A co się stanie w Portland. Ano stać się może niedobrze dla Blazers. Nie zagra Brandon Roy. Możliwe, że na parkiecie nie zobaczymy także Grega Odena. Jednak w ich miejsce Nate McMillan ma bardzo wartościowych zmienników - Joela Przybillę i Rudy'ego Fernandeza. Ważnym elementem taktyki Portland mogliby być niesamowicie utalentowany Bayless i Diogu, ale nie są. Powinni zdobyać więcej pewności na parkiecie, ogrywać się. Póki co nie dostają na to szansy. A szkoda. Można zrozumieć, że trener PTB dysponuje bardzo wyrównaną kadrą, ale powinien też pamiętać o wyżej wymienionej dwójce.

Co do Celtów, to nie ma już chyba o czym pisać. Tak dobrze grającego zespołu nie było dawno. "DOMINATORZY". W NBA panuje ostatnio (dosłownie!) strach przed Celtami. Tam gdzie przyjadą, tam się ich boją. Wielu graczy NBA wypowiadało się, że gdy słyszą o tym, że następny mecz jest z mistrzami NBA, to ich morale spada. Jeśli spojrzeć na mecz Celtics-Kings, to jest w tym wieeeele prawdy.

Czas goni, więc... Gdyby nie to, że Brandon Roy nie zagra, powiedziałbym że faworytami są Blazers (u siebie grają bardzo dobrze). Ale w obecnej sytuacji - na odwrót. Tylko, hej, to jest NBA! Tu wszystko może się zdarzyć (vide wczorajszy mecz Houston-Washington 87:89). Dla wszystkich czekających na ten mecz, przypominamy: Pobudka o 4:00 nad ranem :)

dzisiaj mecze na: www.ATDHE.net i www.justin.tv

CO DALEJ W TERMINARZU:

31 grudnia (środa)
20:00 Orlando @ Chicago
21:00 New Jersey @ Detroit
01:00 Milwaukee @ Houston
01:00 Denver @ Toronto
02:00 Golden State @ Oklahoma City
03:30 Philadelphia @ LA Clippers

Teraz Wy możecie wybrać dla nas Mecz Wieczoru, zapraszamy do zostawienia komentarza!

01:03, p.makulec
Link Komentarze (9) »
wtorek, 30 grudnia 2008
RIKI TIKI NARKOTYKI

Ricky Davis zawieszony na 5 meczów. Wiadomo - program antynarkotykowy. Davis i tak obecnie nie gra (kolanko), więc co ma innego robić? Ciekawe czy gdzieś tam niedaleko znajdował się Zach, który też ostatnio nie gra.

 


 

 

18:47, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18