Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

niedziela, 31 sierpnia 2008
AMERYKA WSTRZYMUJE ODDECH

 

 

Dziś i wczoraj w koszykówce NBA nie działo się niemal nic. Zwykle w weekendy w trakcie off-season niewiele się dzieje, ale te dwa dni są wyjątkowe. Cała Ameryka wstrzymała oddech i czeka jakie będą szkody po zbliżającym się do wybrzeży Luizjany Huraganie Gustaw.

Wg najnowszych informacji Gustaw uderzy niemal centralnie w Nowy Orlean i może poczynić szkody gorsze niż te, których niemal równo trzy lata temu dokonała Katrina. Tym razem jednak Amerykanie są dużo lepiej przygotowani i Nowy Orlean, i jego okolice, już opuściło blisko 1 milion osób. To zatrważająca liczba i największa ewakuacja w historii stanu Luizjana.

Gustaw ma uderzyć jutro rano czasu amerykańskiego, mniej więcej o godzinie 11-12 (17-18 u nas). Oby huragan zwolnił i dotarł do wybrzeży jako huragan stopnia trzeciego, a nie jak się przewiduje - stopnia czwartego, lub nawet piątego. Nie chodzi już konkretnie o przyszłość koszykarską Nowego Orleanu, ale o jego niezwykłe walory turystyczne, z których znany był przez lata. Chodzi jednak przede wszystkim o mieszkanców miasta, którzy trzy lata temu wrócili po Katrinie by odbudowywać swoje domy. Teraz pozostaje im tylko czekać i śledzić telewizyjne doniesienia.

 

 

19:33, mac.kwiatkowski , OD NAS
Link Komentarze (8) »
sobota, 30 sierpnia 2008
PODPISZ ZDJĘCIE: BRONEK, NORMALNIE NIE U-WIE-RZYSZ...




Za poprzednich zapaśników nagrodę w postaci 10 sekund lekcji u rosyjskiego mistrza, Aleksandra Karelina, otrzymuje:
Gość: Fan Blazers,

L: Czemu bez przerwy gramy w Twistera na treningach ? 
D: Bo to kara za poprzednie olimpiady.

21:28, mac.kwiatkowski , PODPISZ ZDJĘCIE
Link Komentarze (22) »
OKC THUNDER! MAMY KOLEJNE DOWODY!

Mamy dla wszystkich najświeższego newsa o zespole Oklahoma City. Zanim 3 września zostanie ogłoszona nazwa, pokazane logo, stroje etc., klub Orlando Magic postanowił uprzedzić wszystkich. Na swojej oficjalnej stronie w tzw. half season ticket plan (czyli rozkładzie jazdy Magic na pół sezonu) Magic grają 5 grudnia z zespołem... Thunder! A taki klub oficjalnie jeszcze nie istnieje. Oto dowód...

P.M.

00:08, mac.kwiatkowski , SEZON 2008/2009
Link Komentarze (4) »
piątek, 29 sierpnia 2008
MALONE, BARKLEY, DUNCAN, GARNETT, A MOŻE KTOŚ INNY?

O ile nie mamy wątpliwości, że obwód najlepszej piątki wszechczasów wyglądałby następująco:

PG. Earvin "Magic" JOHNSON

SG. Michael JORDAN

SF. Larry BIRD

Na centrze natomiast moglibysmy wybierać między następującymi graczami: Bill RUSSELL, Wilt CHAMBERLAIN i ... tu jednak nie należy deprecejonować historii , tak uważamy - i czołowkę ograniczyć do tych dwóch graczy.

Z kolei największy wg nas problem pojawia się na pozycji numer "4".

 

 

Po lewej stronie mamy sondę, a Was zapraszamy do dyskusji. 

MACIEK K: Wg mnie ważnym argumentem w pierwszej piątce powinno być zdobycie choć jednego tytułu mistrzowskiego, dlatego przy całej swojej sympatii dla Chuckstera i szacunku dla Malone'a, pomijając osobistą sympatię do Garnetta, wybrałbym osobiście Tima Duncana jako idealną czwórkę.

Inna sprawa, że gdybym mógł coś w tym zamieszać to osobiście obok Billa Russella wystawiłbym ...Hakeema Olajuwona. Wiem, wiem. Był centrem.

P.M.: Z całym szacunkiem dla Duncana i jego 4 tytułów mistrzowskich, pomijając twoją sympatię dla Garnetta i całej, zarówno twojej jak i mojej, sympatii dla Sir Charlesa, to jako najlepszego gracza wszechczasów na pozycję numer 4 wybrałbym Karla Malone'a. Co prawda nie zdobył żadnego mistrzowskiego pierścienia, ale to jaki miał wkład w historię ligi jest nieoceniony. Miał o tyle niedobrze, bo za jego czasów grali o wiele bardziej utalentowani wysocy gracze niż teraz i na dodatek, było ich kilkunastu. Wielki talent, który tak jak Barkley, Kemp czy Webber nigdy nie miał dane cieszyć się z tytułu... Także... Karl Malone, na 100%! 

22:43, mac.kwiatkowski , OD NAS
Link Komentarze (17) »
CZŁOWIEK Z MISJĄ

To był chyba początek 1992 roku, gdy na jednej z uczelni w Lublinie studenci zaczęli wydawać czarno-biały zin NBA Basketball. Nie dam sobie ręki uciąć, że było to w Lublinie i że tak się to nazywało, bo było to 16 lat temu, a do dziś nie uchował mi się żaden egzemplarz. Miałem wtedy 10 lat i grałem w siatkówkę, a mój trener, który był też wuefistą na słupskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej, prenumerował wtedy tą ośmio- czy szesnasto- stronnicową gazetkę, która wychodziła bodajże raz na 2 tygodnie. Zamawiał dwa egzemplarze, jeden rzecz jasna dla mnie. To były same początki periodyków o NBA w Polsce. Teraz już takich nie znajdziesz, a jeszcze w drugiej połowie lat 90-tych nie starczało mi kieszonkowych, by kupować wszystko co wtedy wychodziło. To były piękne czasy, gdy w kioskach można było też kupować karty UpperDecka.

Czemu to wspominam? Wtedy w trakcie sezonu 91/92, ów zin napisał o młodej gwieździe LSU, Shaquille'u O'Nealu, i po jednym krótkim artykule, opatrzonym w zdjęcie, wiedziałem już, że to będzie ten gracz. Następny po Magicu, kolejny mój wielki bohater, ulubieniec. I tak się stało. I nie pamiętam czy było to zanim pierwszy raz zobaczyłem jak gra, czy też było to po pierwszym meczu. Z pewnością siła sugestii tego artykułu, a może to gabaryty Shaqa, sprawiły, że z miejsca stałem się jego fanem.

Kilka lat później do NBA pukał inny gracz. To było po mojej wielkiej fascynacji trzecim z kolei superbohaterem, Penny'm Hardaway'em. Więc gdy przeczytałem artykuł o niejakim nastoletnim Tracy'm McGrady'm, wzięło mnie tak jak było to z Shaqiem. Mam jeszcze abstrakcyjną teorię dotyczącą atrakcyjności dźwięcznie brzmiących imion i nazwisk: Shaquille O'Neal, Anfernee, Tracy McGrady, LeBron James, Rajon Rondo, DeMar Rozan czeka w kolejce. To chyba takie moje małe zboczenie, ale...

Przeczytałem wtedy, że niejaki McGrady wzoruje swoją grę na stylu Anfernee Hardaway'a, a ten jak wiadomo był w rzeczy samej prototypem nowoczesnego obrońcy, slashera. Dopiero potem przyszedł Kobe, Vince czy McGrady właśnie. Pierwszy sezon, dwa sezony, byłem z miejsca fanem McGrady'ego. Potem zaczęło się coś psuć. Choć zostawał królem strzelców, to jednak przestawał być moim ulubieńcem. Staczał się na równi pochyłej. I aktualnie znalazł się w samym dołku. 

Tracy McGrady jest zawodnikiem, w którego oficjalnie wątpię, ale na którego bardzo liczę. Chciałbym się bardzo, bardzo zdziwić, gdy kiedyś późnym majem Tracy McGrady wprowadzi swój zespół do Finału NBA. Jednak póki co czegoś mu brakuje i w grze i w psychice.

Jak myślicie czego brak McGrady'emu? Czy aby na pewno tylko zdrowia, dobrego zespołu czy Rona Artesta? Co sprawia, że Tracy McGrady nadal nie jest pewniakiem w dziesiątce najlepszych koszykarzy NBA? 

Tak na przypomnienie tego jak grał w Orlando, 62 punkty w meczu przeciwko Waszyngtonowi:

 

                                                                                                           Maciej Kwiatkowski
17:15, mac.kwiatkowski , SEZON 2008/2009
Link Komentarze (7) »
PIERWSZY ROZGRYWAJĄCY HEAT?

P.M.: Dwyane Wade powiedział będąc już w Pekinie, że jest niesamowicie zadowolony z tego, że Heat podpisali umowę z debiutantem Mario Chalmersem. Zasugerował także władzom klubu, by dali młodemu szansę na rozpoczynanie meczów od pierwszych sekund. Ale słowa lidera mistrzowskiej drużyny z 2006 roku nie miały chyba wpływu na decyzję Pata Riley'a i Ericka Spoelstry, którzy 'dadzą mu szansę na rywalizację z Marcusem Banksem i jeszcze jednym weteranem na pozycję numer jeden.". Prawdopodobnie będzie nim Chris Quinn...

Ja popieram Wade'a, bo ma rację. Po bardzo dobrych występach w Lidze Letniej w Las Vegas, powinien taką szansę dostać. Banks? Nie... Miał wiele szans jako pierwszy point guard, ale znacznie lepiej prezentował się jako rezerwowy.

Mój głos oddaję na Chalmersa. Zaraz za nim widzę Banksa i jako trzeciego Quinna. Maciek powinien się ze mną zgodzić... A wy jak to widzicie?

MACIEK K.: Wiesz co. No wiem, że to dziwnie zabrzmi, bo czemu akurat dzisiaj i czy nie miałem innego zajęcia, ale dziś czytałem blog Iry Windermana, który jest beatwriterem Miami Heat bodajże na Miami Herald. Zmieniłem trochę zdanie. Myślę, że to Marcus Banks zacznie sezon jako pierwszy rozgrywający. Mówisz że miał wiele szans? Tylko w jednym sezonie zaliczył więcej niż 3 mecze w pierwszej piątce, było to akurat wtedy gdy trafił z Boston do Minnesoty w 05/06 i tam, w Wolves zaliczał niezłe 12 pkt. w meczu, 4.7 asysty, 1.2 przechwytu i - co najważniejsze - 48 procent z gry. Szczerze powiem, że kojarze go jednak głównie z youtube i kilku odgrzewanych kotletów. Jakby to powiedział Charles Barkley: "Kogo obchodzi Marcus Banks". Tak czy inaczej, myślę że może lepiej będzie jak Banks zacznie sezon i potem w trakcie sezonu odda palmę pierwszeństwa Chalmersowi.

Chalmers nie był bowiem wcale jakąś wielką gwiazdą w Kansas. Fakt, że było tam wielu bardzo dobrych graczy (jak np Rush czy Arthur), ale Chalmers sporo czasu spędzał jako dwójka. Owszem pokazał się z b.dobrej strony w Lidze Letniej, ale - zawsze to powtarzam - Zarko Cabarkapa kiedyś też był gwiazdą ligi letniej. Myślę, że stary wyga na pierwszy ogień rzuci jednak Banksa. 

A co do Chrisa Quinna - choć wygląda jakby dopiero kończył gimnazjum, to ja bym go wcale nie przekreślał. Spośród graczy którzy kończyli sezon rok temu dla Miami, był oprócz Ricky'ego Davisa najlepszym graczem Heat. Zalicza najmniej strat z całej trójki, najlepiej rzuca osobiste, najlepiej rzuca za trzy, ma na pewno niegorszy przegląd pola, jeżeli tego lata wzmocni się ficzynie to kto wie. Pierwsza piątka to raczej nie, ale myślę że na regularne 10-15 minut w meczu może liczyć, a kto wie czy nie na więcej.

P.M.: Czyli z tego wnioskuje, że podobnie powinno być z Beasley'em? Haslem spokojnie powinien wychodzić w podstawowym składzie, a Beasley około stycznia, może w lutym powinien zająć jego miejsce? Widzisz,chodzi o to, że w Heat nie ma z czego wybierać. Może i Chalmers nie był gwiazdą, ale czy o to chodzi? Zobatrz na jego grę, na statystyki. Wiele lat temu Antawn Jamison był gwiazdą w North Carolina, Vince Carter był jego cieniem. A w NBA było na odwrót. Chodzi mi o to, że mentalność Banksa i jego sposób gry nie będą dobre dla Heat. On jest takim Mo Williamsem, który najpierw rzuca, później łaskawie poda. A tam jest już snajper... Wade, Marion i Beasley. A Chalmers to jeden z nielicznych w tym Drafcie graczy, który najpierw podaje, później rzuca.

Poza tym Banks... nie, nie... Myślisz, że dlaczego tak często zmieniał kluby? Bo nie był tym, czego szukali Celtics, T'wolves i Suns. Ot co. Tylko nie mogę dalej zrozumieć jednego... dlaczego nie dać szansy na grę młodemu, by od początku wszedł w grę, walczył, dostawał w kość? Pamiętaj, najlepiej jest rzucać kogoś na dużą wodę, jeśli umie faktycznie pływać. Jeśli kłamał, to się utopi, jeśli nie... dopłynie do brzegu. Tak to widzę z Chalmersem... :)

Maciek K.: Jest naprawdę wielka różnica między zaczynaniem kariery w NBA jako playmaker niż jako podkoszowy. Przykładów nie trzeba daleko szukać, np sąsiednia Atlanta, gdzie Acie Law, który jest lepszym graczem niż Chalmers, nie mógł wygrać rywalizacji nawet z Tyronnem Lue czy A.Johnsonem. Np Charlotte, gdzie musiał zmartwychwstać Jeff McInnis bo Ray Felton nadal sobie nie radzi w tej roli. Choćby Deron Williams w pierwszym przeciętnym sezonie w Utah. A cały czas mówimy o graczach lepszych niż "Super Intendent". Choćby Rajon Rondo, który dopiero w drugiej połowie pierwszego sezonu zdobył sobie pewne miejsce w rotacji, a potem w pierwszej piątce. Jedynym wyjątkiem w ostatnich 3-4 sezonach jest w zasadzie Chris Paul, który od początku sobie radził. 

Gdyby Chalmers był faktycznie traktowany jako playmaker, to poszedłby dużo wyżej w tegorocznym drafcie. Po tym ile znaczą dla swoich zespołów tacy gracze jak Paul czy D.Williams, rozgrywający stał się przed tegorocznym drafcie najbardziej chodliwym towarem. A jednak było ich w tegorocznym rzucie wyjątkowo mało. Przecież w pierwszej rundzie rozgrywających można policzyc na palcach jednej ręki. Baa.. Doliczyłem się tylko TRZECH: Rose, Augustin, G.Hill.

To nie jest tak, że nikt o nim nie słyszał. Czemu Spurs wzięli Hilla o którym nikt nie słyszał zamiast Chalmersa? Chalmers był na świeczniku i przejdzie do historii za rzut przeciwko Memphis, ale spadł aż do czwartej dziesiątki. 

Chalmers w Kansas grał obok Sherrona Collinsa czy R.Robinsona, dwóch klasycznych playmakerów, przez co nadal jego ball-handling kuleje. Nie jest też najlepszym atltetą, nie jest najszybszy, najzwrotniejszy. Jest za to bardzo mądrym graczem, świetnie broni, wybiera dobre pozycje strzeleckie. 

Zobacz, że nawet Derrick Rose nie będzie zaczynał w pierwszej piątce Bulls. I już mówi się o tym dosyć otwarcie. Chalmers natomiast - podobnie jak Banks - też grał dotychczas więcej na dwójce, a w dodatku jest niższy od Banksa. Dlatego jak mówię, nie zdziwi mnie w pierwszej piątce Chris Quinn, bo jestem przekonany, że taki wyga jak Pat Riley, biorąc pod uwagę doświadczenia młodych rozgrywających w lidze, zacznie sezon z Chalmersem na ławce.

A co do Banksa jeszcze - gdzie do cholery on miał tą szansę dostać? Pierwsze dwa sezony był rezerwowym playmakerem w dobrych jeszcze wtedy Celtics, opuścił statek tuż przed zaotnięciem i  potem zaliczył bardzo dobre pół sezonu w Minnesocie (pisałem o tym wyżej), potem dostał kontrakt w Phoenix, gdzie miał być zmiennikiem takiego pana co dopiero co zdobył dwa razy z rzędu MVP, a jak już poszedł do Miami rok temu, to w 12 meczach grał 21 min w meczu, rzucał 9.5 pkt., miał 3 asysty, 51 PROCENT Z GRY. Złapał kontuzję i dlatego nie kończył sezonu.

Ewidentnie widać, że jak Banks dostawał szansę w grze to ją wykorzystywał. Być może na treningach nie był tak przekonywujący, właśnie z braku określonej pozycji.

PS. My tu będziemy dyskutować, a czuję że Pat Riley - tak jak rok temu pod koniec października - wymyśli jakiś trade w ostatniej chwili, bo np na chwilę obecną taki Udonis Haslem jest poza pierwszą piątką.

P.M.

00:14, mac.kwiatkowski , SEZON 2008/2009
Link Komentarze (14) »
czwartek, 28 sierpnia 2008
ROD BENSON W NANCY
 
Rod Benson w 2006 roku ukończył Berkeley University of California. Zapowiadał się na dobrego gracza, ale na ostatnim roku studiów, z tego co pamiętam miał problemy z kolanem i stopami, a to spowodowało, że opuścił 11 meczów. Jak się później okazało, były decydujące o jego dalszej karierze. Nikt nie wybrał go w Drafcie NBA i nie był zainteresowany zakontraktowaniem power forwarda.
 
W lato 2006 próbował załapać się do ligi, grając w NBA Summer League w barwach Sacramento Kings, a w rok później ćwicząc przed sezonem z New Jersey Nets. Na dłużej zakotwiczył w D-League. Najpierw próbował w Austin Toros, ale wyraźnie mu tam nie szło. Grał mało, słabo i w rezultacie został zwolniony. Lecz w kilka dni później otrzymał propozycję kontraktu od Wizards... Dakota Wizards. Tam zaczął być graczem, jakiego obserwowałem kilka lat wcześniej.
 
W sezonie 2007-08 zdobywał średnio 13.6 punktu i 12.1 zbiórki, ale to dalej pozostawało niezauważalne ze strony klubów NBA. Dlatego Benson postanowił spróbować sił za oceanem, we Francji. Wczoraj podpisał kontrakt z zespołem Nancy.
 
Dlaczego o tym piszę? Bo to dobry gracz, który może za trzecim podejściem załapać się do któregoś z klubów NBA i... bo ma dwa fajne blogi... Too Much Rod Benson i Ball Don't Lie na Yahoo! Sports. Sprawdźcie sami :)
 
P.M.
23:57, mac.kwiatkowski , INSIDE NBA
Link Komentarze (1) »
POWRÓT KRÓLOWEJ MARGO
To komu od dziś kibicujemy w WNBA?
Strasznie się cieszę, bo Małgorzata Dydek podpisała kontrakt z Los Angeles Sparks, czyli od wczoraj jest koleżanką Candace Parker, Lisy Leslie i DeLishy Milton-Jones.
20:34, mac.kwiatkowski , WNBA
Link Komentarze (4) »
RUDY AIRLINES nad "SUPERMANEM"

W końcu. Ciężko było o jakiekolwiek filmiki w trakcie Igrzysk Olimpijskich, ale jednak - Internet wygrał. Choć nadal nie widziałem jeszcze tego zabójczego alley-oopa Wade do Jamesa w meczu z Chinami. Jeżeli ktoś to widział gdzieś na youtube czy gdziekolwiek indziej to prosimy o podlinkowanie.

Taka druga rzecz mi się nasunęła: gdybym tylko rozumiał hiszpański, to oglądałbym mecze właśnie w tym języku. Posłuchajcie dlaczego:

 

Rudy Fernandez Dunks on Dwight Howard
17:46, mac.kwiatkowski , TOP 10 ZAGRAŃ
Link Komentarze (6) »
GIRLS ARE TALKIN'

Lisa Leslie i Candace Parker opowiadają o swoich doświadczeniach z Pekinu. Tak mało w internecie znaleźć można wywiadów czy insiderów o tym co dzieje się za kulisami WNBA. Dlatego warto posłuchać co mówią.

Tym bardziej, gdy można dowiedzieć się z którego znanego prezydenta żartowały koszykarki, który z olimpijczyków (a raczej - graczy NBA) zrobił wrażenie na Candace Parker (to który - wcale mnie akurat nie zdziwiło). 

Natomiast na końcu tego 3-minutowego nagrania okazuje się kolejny raz, że kobie... pfu, że koszykarki WNBA nie lubią stawiać obiadów.

Lisa Leslie ma naprawdę gwiazdorski luz, zwłaszcza żart o medalu z Atenach. Nawet w tym 3-minutowym filmiku widać jak znaczącą jest postacią poza boiskiem.

 

17:18, mac.kwiatkowski , WNBA
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11