Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

środa, 29 kwietnia 2009
BILLUPS ZGARNĄŁ TROFEUM JOE'GO DUMARSA

 

Chauncey Billups z Denver Nuggets wygrał tegoroczne Trofeum im. Joe'go Dumarsa, przyznawane koszykarzom, którzy grają fair i prezentują bardzo profesjonalne podejście do swojego zawodu. Więcej.

TOP 5 ZAGRAŃ: 28 KWIETNIA 2009
"REFS YOU SUCK!"

Pięć meczów, cztery dogrywki. Choć mam wątpliwości czy faktycznie najlepsza seria pierwszej rundy play-offs, to z pewnością najbardziej emocjonująca, a mecz rozegrany ubiegłej nocy był najlepszy o tyle, że obydwa zespoły pokazały w końcu troszeczkę defensywy.

To jednak Boston Celtics mieli z tym większe problemy przez pierwsze trzy kwarty. Pod koszem oglądaliśmy świetną doprawdy walkę Joakima Noaha (12/17 zb.) i Kendricka Perkinsa (16/19zb/7blk), ale jak zwykle wszystko decydowało się na obwodzie. O ile jednak Bulls szukali szansy na dystansie, tak Rajon Rondo raz po raz zdobywał punkty wjazdami pod kosz.

Ciężko streścić to co wydarzyło się później, przez ostatnie 10 minut meczu, ale jeszcze na początku czwartej kwarty Celtics przegrywali 66-77.

PRZERWA: Czy "show" w NBA TV, którego goścmi są C-Webb i Gary Payton jest skierowane do 12-13 latków? Nie słucham ich zbyt często, bo zawsze gdy na nich trafiam to nie potrafią powiedzieć o meczu nic czego nie pokazują statystyki. Przoduje w tym Payton, ale i tak go pewnie nie zwolnią.

Paul Pierce
nie pomylił się przy żadnym z pięciu ostatnich rzutów. Trafiał swoje rzuty z prawego łokcia z wiszącym nad nim Johnem Salmonsem. Trzy z takich rzutów trafił przez ostatnie 75 sekund dogrywki, ale wcześniej na 10 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Pierce trafił w podobny sposób - fade-away tym razem z lewego "łokcia".

Pierce po prostu przejął ten mecz, tak jak oczekiwali od niego wszyscy, gdy w zabrakło na parkiecie Ray'a Allena (wyfaulowany na ponad 5 minut przed końcem 4tej kwarty po dwóch dosyć problematycznych gwizdkach). Można śmiało powiedzieć, że o zwycięstwie w meczach tej serii kolejny raz zadecydowała egzekucja w ofensywie.

Dla Bulls niezawodny był znowu Ben Gordon, a pod koszami aż wrzało od fizycznej gry jednego i drugiego zespołu. Fantastyczna końcówka, kosz za kosz i w gruncie rzeczy musiałbym opisywać 'play-by-play' by oddać to co dokładnie działo się w dogrywce i w ostatnich minutach.

Nie było to jednak nic czego wcześniej nie widzieliśmy. Rajon Rondo gra już nie rewelacyjnie - gra fe-no-me-nal-nie. Tym razem trafiając ważne rzuty po penetracjach, atakując cały czas kosz w ostatnich minutach czwartej kwarty - 28 punktów, 11 asyst, 8 zbiórek i 2/2 za 3. Amazing.

Świetnie przez większość meczu spisywał się też Kirk Hinrich, zwłaszcza w pierwszej połowie, w której zdobył 13 punktów.

Po rzucie Pierce'a na 106-104, Bulls mieli 3 sekundy na rozegranie akcji i piłkę z boku. Kendrick Perkins poszedł by podwoić Bena Gordona i zostawił niepilnowanego Brada Millera, który ruszył w kierunku kosza, ale został sfaulowany przez Rondo, który trafił go po prostu w głowę. Równie dobrze sędziowie mogli odgwizdać tutaj faul umyślny i kibice Bulls z pewnością mogą mieć o to pretensje, ale tak po prawdzie lżejszy o 30 kilogramów Rondo nie bardzo miał jak inaczej sfaulować Millera niż po prostu zrobić to mocno. Ile razy słuchamy w play-offs o zasadzie "no easy lay-ups"?

Miller spudłował pierwszy rzut wolny (2 sekundy do końca), a drugi chciał przestrzelić umyślnie, ale rzucił o deskę i piłka nie dotknęła obręczy. Piłka z boku dla Celtics.

Uderzenie Rondo może być rozpatrywane różnie. Co innego Dwight Howard, który w pierwszej kwarcie uderzył łokciem w twarz Samuela Dalemberta, po tym jak ta dwójka przepychała się w walce o zbiórkę. Howard zaliczył 24 zbiórek i zdobył 24 punkty - Magic wygrali, choć z tego co czytałem nie było tak łatwo. Niestety ubiegłej nocy szwankował mi jak na złość internet i nie mogłem oglądać kilku spotkań na raz, toteż niewiele widziałem z drugiej połowy, bo końcówka Bulls/Celtics dłużyła się i dłużyła.

Magic wygrali 91-78. 24 punkty zdobył Rashard Lewis, zaczynając już w pierwszej kwarcie, gdy to jego trójki i trójka J.J'a Redicka dała Magic pierwsze kilkupunktowe (19-13) prowadzenie w tym meczu. Potem jednak Sixers odrobili straty do 35-35, dzięki świetnej grze "Billa Greena" (12 pkt. do tego momentu). Dobrą zmianę dał (przynajmniej w pierwszej połowie) Marcin Gortat, który wykończył lewą ręką jedną z lepszych akcji Magic, których dobry 'ball-movement' w pierwszej połowie otworzył kilka czystych pozycji. Magic prowadzili 45-39 do przerwy. I chwilę przed tym miała miejsce kuriozalna sytuacja, gdy Tony DiLeo wziął time-out, ale Andre Miller nie wrócił się na ławkę rezerwowych, tylko pozostał na boisku. Miller to jeden z bardziej niedocenianych graczy, ale tutaj zachował się tak, że niestety szkoda gadać. Nie powinien tego robić. Drugiej połowy już niestety nie widziałem...

Co do faulu Howarda, pytany po meczu...

PRZERWA: Jason Kidd trafil czwartą trójkę i Dallas prowadzą ze Spurs po trzeciej kwarcie 82-67. Są wyraźnie lepsi przez całe spotkanie. Świetna pierwsza połowa Dirka Nowitzkiego, który nie wiem czemu był w pierwszej kwarcie kilkukrotnie niepilnowany i trafiał oczywiście prawie wszystko. Trail Blazers kontrolują mecz z Rockets po pierwszej połowie, 50-43. Skuteczny jest L.Aldridge (15 pkt), a Rockets w meczu trzyma fantastyczna gra Luisa Scoli (17 pkt. do połowy).

Co do faulu Howarda, to gdy zapytano go po meczu na konferencji prasowej o to czy myśli, że zostanie zdyskwalifikowany - odpowiedział po prostu, że ma nadzieję, żę tak się nie stanie. Charles Barkley i Kenny Smith byli w studio TNT zdania, że Howard nie tylko powinien być wyrzucony z meczu w pierwszej kwarcie, ale i zdyskwalifikowany na kolejne spotkanie. I tutaj kibice Sixers mogą mieć swoje pretensje o to, że sędzia "podarował" Howardowi tylko techniczny.

Takie rzeczy nie powinny zdarzać się na boisku, bo mogłyby tylko rozpętać większą awanturę. Szukałem na youtube, ale nikt tego jeszcze nie wrzucił. Zagranie było ewidentnie umyślne i nie zdziwi mnie jeśli Stu Jackson wyeliminuje z kolejnego meczu nawet taką gwiazdę jak Howarda. Powinien to zrobić.

Pech dla Magic. Courtney Lee doznał kontuzji barku i opuścił parkiet w pierwszej połowie, gdy spadł na niego Howard blokując rzut już nie pamiętam kogo. Musiało być boleśnie, bo Howard skoczył najwyżej jak tylko mógł i spadając uderzył Lee w prawy bark.

PRZERWA: Jason Terry trafił dwie trójki z rzędu. Dallas-Spurs 88-73, 9 min. do końca czwartej kwarty. Ciężko skupić się na tym meczu - Mavs prowadzą już od dawna (45-31 w drugiej kwarcie) i tylko pod koniec pierwszej połowy Spurs udało się zmniejszyć straty do jednocyfrowej różnicy. Natomiast w Portland mecz nabiera rumieńców. 64-62 po kolejnym rzucie LaMarcusa Aldridege'a, tuż przed końcem trzeciej kwarty. 25 punktów Aldridge'a do tego momentu. Jego zdecydowanie najlepszy mecz w tej serii. Blazers, podobnie jak i Bulls pokazują mnóstwo serca. Barkley mówił w studio, że jedynym sposobem, by Blazers pokonali Rockets jest przyspieszenie przez nich tempa gry. Cóż... Blazers są najwolniej grającym zespołem w lidze, więc nie będzie to aż takie pstryk i jest.

Ciekawostka, którą wyłapałem na Twitterze jednego z dziennikarzy z Orlando:

"There's a Magic fan in an autographed Marcin Gortat jersey a few rows ahead of the media setion giving the refs hell."

96-85 w San Antonio dla Dallas, ponad 2 minuty do końca. Nie widzę jednak by kibice opuszczali trybuny przedwcześnie. Stay classy San Antonio!

Brandon Roy przejął mecz w Portland. WOW. Najpierw Travis Outlaw trafił trójkę, chwilę potem zrobił to Roy, a za chwilę dorzucił kolejne punkty. 78-69 Trail Blazers, 4 minuty do końca.

106-92 Dallas, 20 sekund do końca. Czy Spurs mają rozwalić drużynę czy nie reagować przesadnie i pamiętać, że grali bez Manu ?

UPDATE: Już przeniosłem się na kanapę, ustawiłem komputer na tryb "wyłącz się za 20 minut", ale wstałem specjalnie o aż muszę to napisać w kontekście Dniówki: Steve Blake podjął znakomitą decyzję i ograł Yao Minga, wjechał pod kosz. A w kolejnej akcji trafił dwa osobiste. 84-75, minuta do końća i już raczej nic nie odbierze Blazers tego naprawdę wielkiego zwycięstwa. Nie skreślałbym ich absolutnie w szóstym meczu!  

06:10, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (30) »
wtorek, 28 kwietnia 2009
CZEKAJĄC NA MAGIC

DNIÓWKA: 28 KWIETNIA (wtorek)





Los Angeles Lakers, Cleveland Cavaliers - zupełnie spodziewanie awansowali do drugiej rundy play-offs. Detroit Pistons poddało serię, Utah Jazz nie byli pod koniec sezonu tak silni jak spodziewałem się tego jeszcze 2-3 miesiące temu. Teraz Cavs i Lakers mogą odpoczywać, a ich kibice zająć się negatywnymi komentarzami na temat pozostałych ekip walczących w play-offs. Mają jednak ku temu pełne prawo - zwłaszcza kibice Cavaliers. Nie jestem dotychczas zachwycony poziomem trzech pozostałych serii pierwszej rundy play-offs na Wschodzie. Rzuty w ostatnich sekundach i emocjonujące końcówki nijak się mają do dobrej gry.

Jedynym teamem, który zdaje się grać "swoje" są moim zdaniem Philadelphia 76'ers, którzy w serii Orlando Magic wydają się wykorzystywać swoje największe atuty (gra obwodowych, defensywa na obwodzie), ale też niespodziewanie stali się najlepiej rzucającym za trzy zespołem w tych play-offs! To niesamowite, ale Sixers trafiają 42 procent rzutów za 3, podczas gdy w sezonie regularnym trafiali o 10 procent (skreśl: punktów procentowych) mniej. Zawodzi mnie Orlando Magic. Wiedziałem, że będą mieli problemy w tej serii, ale spodziewałem się szybciej lepszych pomysłow od Stana Van Gundy'ego, takich jak np ten, by zakładać pułapki na Andrę Iguodalę - ale dopiero w czwartym meczu tej serii. Czekam jednak aż Magic będą na parkiecie wyglądać na zespół twardszy, dominujący fizycznie. Jeśli Magic mają z tym kłopoty w serii z Sixers, to co dopiero będzie przeciwko takim Celtics? I to nawet bez Garnetta.

Dzisiaj przed nami piąte pojedynki w serii Magic/Sixers, Celtics/Bulls, Mavericks/Spurs, Blazers/Rockets. Najbliższa noc zapowiada się pasjonująco. Szkoda tylko, że kontuzjowany jest Ben Gordon, co znacznie ogranicza szanse Bulls. Jeśli jednak Kendrick Perkins będzie miał takie problemy z faulami jak w czwartym meczu, to Celtics pozostają bez jakiegokolwiek zagrożenia defensywnego pod koszem. Mikki Moore dotychczas zawodzi w limitowanym czasie gry, a i Glen Davis i Brian Scalabrine są lepszymi obrońcami poniżej wysokości 150 cm niż powyżej.

San Antonio Spurs na pewno nie poddadzą się dzisiaj, ale ich role-players musieliby wyjść ze skorupy. Któryś z nich musi mieć dzisiaj wielki dzień, by Spurs wygrali to spotkanie. Mavericks byli moimi faworytami w tej serii ze względu na poprawioną defensywę i atak, który ma szereg różnego rodzaju strzelb - może prócz stricte podkoszowego post-up player. Po prostu nie wiem czy Spurs są w stanie zdobyć 100 punktów w meczu, wobec gorszej defensywy niż jeszcze w ubiegłym sezonie, ale nie wykluczam, że może zdarzyć im się dzisiaj jedno wielkie spotkanie w tej serii... Ale jedno - nie więcej.

No i na koniec zostawiłem mecz o wszystko dla młodych Portland Trail Blazers, którzy jak informują lokalni bloggerzy obecni na wczorajszym treningu - zachowują stoicki spokój, jak i przez cały sezon. O tej serii nie da się już powiedzieć wiele więcej niż pisałem wcześniej. Karty leżą na stole - Rockets prowadzą 3-1, ale myślę, że dzisiaj jeszcze Trail Blazers uciekną spod noża... Mam nadzieję tylko, że to nie Steve Blake będzie podejmował decyzje w końcówce.

Wracając jeszcze do serii Magic/Sixers. Towarzyszy jej w końcu jakiś ciekawy smaczek. Otóz Hedo Turkoglu powiedział po ostatnim spotkaniu, że założenie taktyczne przed ostatnią akcją meczu nr 4 było następujące: "Rzuca ten kogo kryje Thaddeus Young". Young zareagował spokojnie, ale część jego wypowiedzi zawierała następujące słowa "Są ludzie, którzy nie znoszą grać przeciwko Andre Iguodali (nawiązując do przewagi Iguodali nad Turkoglu w tej serii), ale są i tacy, którzy nie lubią grać przeciwko mnie.". Lubię Younga. To znakomity przechwyt w drafcie - zawodnik, który znajdzie się kiedyś moim zdaniem w Meczu Gwiazd. Czy dzisiaj będzie specjalnie umotywowany by coś komuś udowodnić? Jest młody, więc może lepiej, żeby kontrolował swoją motywację. Magic natomiast muszą być twardsi (Marcin Gortat jest najbardziej twardym graczem Magic. Kropka), bo nadal nie widzę powodu, dla którego mogliby się czuć faworytem do końca tej serii.



Środa, 29 kwietnia:
02.00 Miami @ Atlanta
04.30 New Orleans @ Denver


22:38, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (7) »
GORDON CORAZ BARDZIEJ NIEPEWNY
"Nie jest lepiej", mówił dzisiaj rano Ben Gordon. Zastanawiam się czy jego przedsezonowy konflikt z władzami klubu, związany z negocjacjami kontraktowymi wpłynie choć trochę negatywnie na jego mobilizację. To tylko teoria spiskowa, ale kto wie. Gordon już i tak zrobił swoje w tych play-offs, by zapracować na nowy kontrakt, a raczej nie z Chicago wiąże się jego przyszłość. To jednak nic, bo urazy uda, pachwiny to coś co nie przechodzi wcale tak szybko, więc nawet jeśli Gordon zagra to na pewno nie będzie w pełni sił do końca tej serii.
19:11, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (3) »
ZAGINIONY W AKCJI (WRÓCI DO PIERWSZEJ PIĄTKI)
 
Andrew Bynum spędził wczoraj na parkiecie 12 minut. Oddał 3 rzuty nie trafił żadnego (w całej serii zaliczył 9/23 z gry), zebrał 5 piłek, ale w czwartej kwarcie kilkukrotnie faulował Paula Millsapa i pozwolił mu na zdobycie 9 punktów. Jeśli Lakers daliby się dogonić Utah Jazz to nietrudno byłoby szukać winowajcy.
 
Lakers jednak wygrali i zakończyli serię 4-1, a Phil Jackson powiedział po meczu, że bez względu na to jak dobrze gra Lamar Odom - Andrew Bynum wróci do pierwszej piątki w drugiej rundzie.
 
Młody center narzeka jeszcze cały czas na bóle w kolanie. Związane są jednak one przede wszystkim z uciskiem opaski, którą musi zakładać na uprzednio kontuzjowany staw. W tych kilku meczach po powrocie w sezonie regularnym spisywał się naprawdę dobrze, ale tamte spotkania były toczone w innej, lżejszej atmosferze. Play-offy to inna bajka i wydaje się, że Bynum potrzebuje treningów i czasu, by wrócić do formy. Play-offy to jednak chyba nie jest najlepszy czas na to. Przez co też nie bardzo chce mi się wierzyć w to, że ewentualny powrót Kevina Garnetta zrobiłby teraz z Boston Celtics zespół mogący stanąć do walki o tytuł.
 
Tymczasem Lakers - choć nawet bez Bynuma w formie wydają się być faworytem Konf. Zachodniej - będa mieli bez AB17 problemy z bardziej fizyczną grą Houston i Denver, jeśli trafią na te drużyny - Jazz nie mieli na pozycji nr 5 takich graczy jak Yao Ming, Nene czy Chris Andersen. Dlatego być może trener Jackson po słabym meczu Bynuma chciał tchnąć w niego trochę pozytywnej energii mówiąc o jego powrocie do starting five. 
 
18:29, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (1) »
JAMES JONES: 8 PUNKTÓW W 11 SEKUND
17:44, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (4) »
BAD BOYS 2

Jeśli jedna seria potrafi nadać drużynie wyrazisty wizerunek, to Denver Nuggets nie wiem czy mogli zrobić coś więcej. I nie chodzi tylko o wczorajszy pogrom w Nowym Orleanie (121-63), ale też i o wszystkie mecze tej serii, które obfitują dotychczas w mnóstwo fauli, fauli technicznych, umyślnych, scysji między graczami obydwu drużyn, ale to Nuggets są tą agresywniejszą stronę, to gracze Nuggets wydają się prowokować i tylko czekać aż któryś z graczy "Szerszeni" wykona ruch w ich stronę.

Nie wiem co wzięli, co pili (5xRedBull?) przed wczorajszym meczem ale splądrowali Nowy Orlean, nie pozostawiając Hornets żadnych złudzeń. Z ciekawości - choć zwykle wyłączam blowouty - oglądałem to spotkanie jednym okiem niemal do samego końca i było mi autentycznie żal Chrisa Paula i jego kolegów. Nie byli na to zupełnie przygotowani. Porównania do huraganu Katrina są tu naprawdę adekwatne.

Poznajcie nowych Bad Boys:

Chris Paul? You Kiddin me?

 
Allen Who?
 

 
Don't touch me
 
 
Legendary Birdman
 

You don't wanna go One-on-One with me

Cause who knows, maybe I will punch you in the face

Sue me!!

or just get out! You cry-baby

You better be prepared for New Bad Boys:

15:51, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (13) »
TOP 5 ZAGRAŃ: 27 KWIETNIA 2009
NCAA: PRZED DRAFTEM 2009...

 

Gerald Henderson (Duke) spróbuje swoich sił w czerwcowym Drafcie NBA. Zaliczający średnio 17 punktów na mecz Henderson nie zatrudnił jednak agenta, co pozwoli mu powrócić ewentualnie na czwarty rok studiów, a zarazem na czwarty sezon (senior year) u boku trenera Mike’a Krzyzewskiego. Henderson klasyfikowany jest według ekspertów w Top 15 Draftu.

Stephen Curry (Davidson) w końcu podjął decyzję dotyczącą występów na parkietach zawodowych. Najlepszy strzelec minionego sezonu (średnio 28,6 pkt.) zdecydował zgłosić swoje nazwisko na listę Draftu 2009 i zatrudnić agenta, co przekreśla jego szanse na powrót do Davidson. Według list „mock draft” filigranowy Curry plasuje się w pierwszej dziesiątce, ale czeka go z pewnością dużo pracy nad muskulaturą i atletyzmem, które w NBA na pozycji 1-2 są niezbędne. Stefanowi życzymy wszystkiego najlepszego.

Ty Lawson (North Carolina) i Wayne Ellington (North Carolina) również zdecydowali się na udział w Drafcie. Po zdobyciu mistrzostwa NCAA juniorzy z Północnej Karoliny zdecydowali się zakończyć swoje kariery uczelnianie i prawdopodobnie zatrudnią agentów przed 15 czerwca. Cichym faworytem może okazać się najlepszym rozgrywający ubiegłego sezonu - Ty Lawson (16,6 pkt., 6,6 ast.), który jak na razie plasuje się między 11 a 13 miejscem w rankingu według skautów NBA. Wayne Ellington (15,8 pkt., 41% za 3), znakomity strzelec z dystansu przypominający grą nieco Raya Allena plasuje się między 28 a 30 miejscem w pierwszej rundzie Draftu. Wszystko ładnie i pięknie, ale jak Tar Heels poradzą sobie w przyszłym sezonie bez Hansbrougha, Lawsona, Ellingtona i Greena? Trenera Roya Williamsa czeka pracowite lato…

POLECAM: Artykuł Andy'ego Katza na ESPN o dobrych i złych decyzjach przed Draftem 2009

http://sports.espn.go.com/ncb/columns/story?columnist=katz_andy&id=4104184

10:30, s.hetman , NCAA
Link Komentarze (4) »