Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

sobota, 25 kwietnia 2009
TOP 5 ZAGRAŃ: 24 KWIETNIA 2009
piątek, 24 kwietnia 2009
(JAK CIĘŻKO JEST) UWIERZYĆ W MAVERICKS


Dwa dobre mecze z rzędu w play-offs - i niczego więcej nie chcę, by uzyskać prawie pewność, że mamy do czynienia zespołem będącym w formie. Kto więc pokazał to póki co? LA Lakers, Cleveland, Denver i - tak na dokładkę trochę - Houston. Pozostałe drużyny dopiero szukają tego wyższego biegu, niektóre są bliżej: Dallas, Portland. Inne dalej: Orlando, Atlanta, Miami, Utah, Boston, Philadelphia, Chicago, a są też i takie, które póki co muszą wygrzebać się z dołka: New Orleans, Detroit.

Gdzie w tej stawce umiejscowić San Antonio Spurs? Czy w ostatnim gronie czy też nadal niektórzy liczą jeszcze na rekonesans czterokrotnych mistrzów NBA? Łatwo jest ganić zespół po takim meczu jak wczoraj (67 punktów to najmniej w historii występów "Ostróg" w play-offs), ale to nie jest wyjątek. To nie jest jeden zły mecz Spurs na 10 ostatnich. To trzeci-czwarty słaby mecz Spurs w ostatnim miesiącu. Niestety brak Manu Ginobiliego jest bardzo, bardzo widoczny, ale to nie wszystko.

Wczoraj Mavericks zastawili "trumnę" trzema-czterema graczami i nagle nawet Tony Parker miał problem. Tak, Erick Dampier "wywalił Parkera na plecy" - nawet jeśli nie stało się to akurat w pierwszej akcji.

Gregg Popovich był jednak w bardzo dobrym humorze. Prawdopodobnie takiego cynika jak Popovich przerosły rozmiary porażki i ukojenia szukał w takich odpowiedziach jak poniższa, gdy spytano go na konferencji prasowej co powiedział zespołowi w połowie meczu.

"Było to coś w stylu 'Jeśli to nie będzie dla Was Panowie kłopot to myślę, że zupełnie niezłym pomysłem byłoby w tej chwili trafić kilka razy do kosza i obronić kilka akcji."

Popovich jest niezastąpiony jeśli chodzi o kontakty z prasą, ale sytuacja Spurs nie wygląda dobrze. Zespół jest w opałach od kilku tygodniu, ale już raz pokazał w tej serii, że potrafi nagle powstać jak feniks z popiołów. I ci którzy nie śledzą uważnie tej serii pewnie pomyślą, że stanie się to w drugim meczu w Dallas, wierząc nadal w potęgę Spurs, którą doprawy ciężko jest kwestionować, bo kwestionowano ją już tyle razy, a potem Spurs znowu okazywali się najlepsi. Wydaje się, że chyba nie tym razem.

Póki co mamy bowiem dwa bardzo słabe mecze Spurs, jeden bardzo dobry. Dwa świetne mecze Mavericks i jeden bardziej oddany (drugi) niż przegrany przez słabą grę. Wybierzcie sami.

Nie zauważaliśmy trochę Mavericks w tym sezonie, więcej pisząc o takich Suns czy o każdym innym zespole, który znalazł się w play-offs. A tymczasem Mavs po cichu, po powrocie Josha Howarda i dzięki rozwojowi J.J'a Barei są obecnie najgroźniejszym zespołem Mavericks od czasu przybycia J-Kidda. Kluczem do szans na sukces w tym zespole jest wg mnie Dampier - jeśli jest na parkiecie Mavericks są całkiem przytomnym zespołem w defensywie. Bez niego mają dziurę pod tablicą. Zresztą powiedział o tym kiedyś Jason Terry. Dampier jest ich jedynym wysokim podkoszowym i jeśli będzie potrafił utrzymać formę oraz grać bez fauli, to nie tylko widzę Mavericks w drugiej rundzie, ale stać ich nawet na awans do Finału Konferencji.

A jeśli nie wierzycie, że tak może się stać - zobaczcie po prostu jak grają. Na ostatnie 10 spotkań może tylko w jednym zagrali naprawdę słabo, przegrywając 3 kwietnia w Memphis... ale grali wtedy bez Howarda.

20:25, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (1) »
BOOZER ODPOWIADA "HEJTEROM"

 

 

Lakers przegrali, ale przegrali też i Spurs, więc Johnny Ludden mógł się zająć fatalną porażką "Ostróg"... Naprawdę fatalną porażką "Ostróg". 42 punkty zdobyte po trzech kwartach to musi być jakiś rekord. 16, 14, 12. Gregg Popovich przyszedł na konferencję prasową, usiadł, strzepnął ze stołu kartki ze statystykami, głęboko westchnął i szeroko się uśmiechnął - Spurs are bad. Był to prawdopodobnie pierwszy mecz od czasu All-Star Game, w którym Tony Parker zagrał słabo... Pierwszy mecz i co się stało... Tim Duncan zdobył 4 punkty i zebrał 2 piłki. Spurs trafili 32%, ale po trzech kwartach mieli mniej niż 30. Przestałęm ten mecz oglądać mówiąc szczerze na początku trzeciej kwarty. Blowout, że aż szkoda gadać. Za dużo trochę tych blowoutów w pierwszym tygodniu play-offs, to tylko moje odczucie? No ale typowałem Dallas do tego zwycięstwa, więc mogłem się takiego obrotu spraw spodziewać... No ale żeby tak? 42 punkty po trzech kwartach. To są momenty, w których musisz spojrzeć od razu która godzina, zamknąć oczy i otworzyć raz jeszcze - 42 punkty...

Weźmy np inny blowout, proszę bardzo - Chicago Bulls zagrali bardzo słabe spotkanie, a wspomnienie o fantastycznej grze Derricka Rose'a zaczyna powoli przemijać. To już drugi mecz z rzędu, w którym Celtics ograniczyli jego poczynania. Tym razem Rose zdobył 9 puntków, miał 3 asysty i 7 strat.

Rajon Rondo za to jest w fantastycznej formie. Gra re-we-la-cyj-nie (jestem podekscytowany, a co), trzy mecze serii za nami, a jego statystyki wyglądają jak statystyki Jasona Kidda z jego najlepszych czasów:

22.7 punktu, 10.7 zbiórki, 9.7 asysty i aż 4.0 przechwytu w meczu. Rondo trafił nawet wczoraj kolejną trójkę.

 


 

We wczorajszym meczu przypomniał jednak o sobie Paul Pierce, który zaczął mecz od trafienia 6 z 6 rzutów z gry. Tak jakby chciał odpowiedzieć tym, którzy krytykowali jego pasywność w pierwszych dwóch spotkaniach. W odpowiedzi trafiał John Salmons, cały czas grający z urazem pachwiny. Genialnie grał Rondo. Naprawdę. Nie umiem nie pisać o nim w superlatywach właśnie teraz, gdy trafia nawet rzuty z pół-dystansu i z dystansu. Celtics grali pierwszy raz dobrze w tej serii, wymuszając 10 strat Bulls w pierwsze 13 minut meczu.

Gwiazdy poprzedniego spotkania, Ray Allen i Ben Gordon zaczęli od łącznej skuteczności 1/9, gdy Celtics prowadzili 36-27 na starcie drugiej kwarty. Pierwszy raz w tych play-offs dobrą zmianę dał Stephon Marbury, który wobec kłopotów Rondo z faulami, zagrał prawie całą drugą kwartę, a w jej końcówce to jego rzut za trzy zapoczątkował odjazd Celtics.

Trójka Marbury'ego na 53-37 na półtorej minuty przed końcem i potem w przeciągu minuty Bulls pozwolili Ray'owi Allenowi na trafienie dwóch kolejnych i było praktycznie po meczu (59-37). Tym bardziej, że Celtics zaczęli trzecią kwartę mocno i nie spuścili z tonu.

Pierwszy dobry mecz Mistrzów NBA w tych play-offs i w porównaniu z sezonem regularnym dzieję się podobnie jak rok temu - tracą dużo dużo mniej piłek. Wczoraj tylko 13, ale do połowy trzeciej kwarty tych strat było tylko 5!

Końcówy wynik 107-86 i przewaga psychologiczna, przewaga własnego parkietu - obydwie wróciły teraz do Beantown.

Energy Solutions Arena to natomiast inny świat.

 

 

To specyficzna hala, mówił o tym wczoraj Kenny Smith, ale oglądając grę Los Angeles Lakers w pierwszej kwarcie można było pomyśleć, że kosze są zawieszone kilka centrymetrów wyżej, obręcze są krzywe, obręcze wysamarowane masłem, bo Lakers nie mogli trafić nic. Absolutnie NIC. 6/25 skuteczności z gry - podczas gdy jeszcze mecz wcześniej w Staples Center Lakers zaczęli 18/21. Carlos Boozer miał double-double po pierwszej kwarcie!

Nie mógł trafić Bryant (0/5), pudłował Pau Gasol (2/7) i trafiał chyba tylko Lamar Odom, który był praktycznie jedynym dobrze grającym zawodnikiem Lakers w pierwszej połowie... I mimo tego Lakers przegrywali tylko 39-43. Nie pytajcie gdzie w tym meczu był Andrew Bynum. Wycięto najwyższe drzewo z lasu. Bynum spędził na parkiecie tylko 7 minut i zaliczył 5 fauli. Czytając raporty z Los Angeles dowiedzieć można się, że center Lakers odczuwa jeszcze ból w operowanym kolanie, a jego opaska na kontuzjowanym stawie była wczoraj większa niż poprzednio. Nie bardzo mu jednak była potrzebna i teraz młody center Lakers zostanie poddany medialnej presji przed kolejnym meczem. Jestem tego pewien.

Bez niego na boisku Lakers byli po prostu niżsi, co stwarzało więcej szans Jazzmenom na atakowanej desce. A jeśli mowa o walce na tablicach to wczoraj obejrzeliśmy spektakl, w którym Boozer pokazywał wielkie - wybaczcie - F*** Y** wszystkim tym, którzy od dawna go krytykują czy nie doceniają. Czy to jak grał w kadrze, czy to wcześniej gdy wykiwał Cleveland przy sytuacji z kontraktem. A bo to Boozer zbyt mały, a bo przestał trafiać swoje rzuty po kontuzji, a bo nadal gra niepewnie.

Nic z tego - Boozer był wczoraj szefem całego zamieszania na tablicach - 23 punkty i 22 zbiórki. I wiecie co? A wystawiłem go akurat wczoraj do Drive to the Finals. Jak tam Wasze wczorajsze typy?:)

O.. miał jeszcze 2 asysty...

Bardzo dobre minuty Ronnie'go Brewera, ale Lakers zaczęli trzecią kwartę z impetem i pokazali się dopiero pierwszy raz w tej serii jako zespół, który chcieliby widzieć wszyscy. W trzeciej kwarcie. Nie tylko trafiali, ale przede wszystkim bardzo dobrze bronili. Przez pierwsze 6 minut trzeciej kwarty Lakers oddali 12 rzutów - Jazz 4... "Jeziorowcy" zmienili obraz tego meczu, gdy Pau Gasol zaczął trafiać nad Boozerem, a Trevor Ariza trafił dwie trójki. 64-51 dla Lakers, time-out dla trenera Sloana.

Wspomniałem o dobrej grze Brewera, ale sygnał do rozpoczęcia natarcia dał w tym meczu weteran Matt Harpring, który zdobył szybkie 6 punktów, Kyle Korver trafił trójkę, CJ Miles dorzucił jedną i Jazz wyszli na prowadzenie 76-74.

Ciężkie życie miał wczoraj Kobe Bryant, przemilczmy jego skutecznośc, ale na starcie czwartej kwarty Paul Millsap wyglądał przy nim jak najlepszy defensor w lidze, gdy najpierw stanął Kobe'mu na offense (choć tak po prawdzie można dyskutować nad poprawnością decyzji sędziego), a potem założył efektowną czapę Bryantowi. Millsap The Enforcer.

Końcówka. Ostatnie 5 minut meczu. Jazz zaczęli je źle, bo niesieni dopingiem publiczności postanowili zrobić z Matta Harpringa swojego go-to-guy.

Mimo wszystko Lakers nie mogli zdobyć punktów, nie byłu już rzutów z czystych pozycji czy penetracji bez pomocy podkoszowych Jazz. Aktywnie bronili Boozer, Millsap, Deron Williams. Ostatnie fragmenty tego spotkania to wymiana kosz za kosz.

Bozzer 2 wolne, 82-80 Jazz,

Kobe potrajany oddaje do Odoma pod kosz - 82-82.

Znakomity pick&roll Deron Williams - Boozer, obrońcy Lakers przysnęli jak armia chińskich żołnierzyków - 84-82.

W odpowiedzi Mr.Bryant niepilnowany po błędzie defensywnym Jazz i znowu remis.

Ostatnie 30 sekund meczu, piłkę po prawej stronie boiska miał Carlos Boozer i znakomicie minął do lewej (akcja wyżej na klipie), do środka Pau Gasola i skończył akcję wsadem lewą ręką. Gdy Boozer używa lewej ręki zawsze ale to zawsze przypomina mi się historia, wg której jego ojciec miał za młodu przywiązywać prawą rękę Boozera do tułowia, by ten nauczył się używać lewej.

Na zegarze było 17 sekund do końca. ALE CO Z TEGOOO

Jest przecież Mr Bryant, który znów penetrował, znów był potrajany, oddał piłkę do Pau'a Gasola i 86-86 - 11 sekund do końca.

Czy będzie dogrywka?

Nie tym razem Panie Bryant. Deron Williams, który przez cały mecz grał nienajlepiej, minął efektownie Dereka Fishera i oddał rzut z 3-4 metrów od kosza (pewnie już go widzieliście), fade-away, bardzo ciężka pozycja, ale trafił.

Szał radości i potem jeszcze Mr. Bryant miał 2 sekundy do końca i chyba większość kibiców w hali Jazz mówiła cichutko pod nosem "Trafi. No trafi na pewno...". Na szczęście dla nich - pudło. Jazz - Lakers 1-2.

Czwarty mecz może być bardzo emocjonujący. Jest coś w powietrzu w Salt Lake City, może to wysokość, może to publiczność, ale oglądaliśmy zupełnie inne spotkanie niż dwa poprzednie. Zupełnie.

 

17:02, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (11) »
TOP 5 ZAGRAŃ: 23 KWIETNIA 2009
 
ps. Przepraszam za jakość ostatnich TOP 5, ale niestety nic lepszego nie udaje mi się znaleźć do 11:00...
GREG ODEN W... WNBA?!
ŻYDZI W AMERYCE, ODCINEK 20

 

Maccabi Tel Aviv ogłosiło w minioną środę, że w październiku 2009 - po raz 20 - rozegra dwa mecze z zespołami z NBA. Będą to New York Knicks, z którymi zmierzą się w Madison Square Garden 18 października, oraz Los Angeles Clippers, z którymi zaplanowano mecz dwa dni później. Spotkania te będą rozgrywane jako część przedsezonowego obozu przygotowawczego Knicks i Clippers.

NBA.COM/AMAZING

 


 

Blowouty dzisiaj w Chicago i wygląda na to, że w Dallas, więc właśnie znalazłem się tutaj. NBA.com uruchomiło nową stronę, na której można ułożyć swoją playlistę, Top 10 z ponad setki wybranych najważniejszych momentów w historii ligi. Szkoda, że nie wiem jeszcze jak można przesuwać klipy z miejsca na inne miejsce, ale prócz tego to piękne miejsce w internecie... Havlicek stole the ball!!!

03:59, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (4) »

DNIÓWKA: 23 KWIETNIA (czwartek)





Powoli, bardzo powoli play-offy rozkręcają się na dobre. Póki co największe wrażenie zrobili na mnie Los Angeles Lakers i Denver Nuggets. Cleveland również, ale mają najsłabszych rywali spośród 16 zespołów w play-offs. W dodatku Pistons są jedynym zespołem, który wygląda jakby już był jedną nogą na wakacjach. No ale zobaczymy jeszcze w trzecim meczu... Jeśli chodzi o graczy to dwójka: Courtney Lee w Orlando i Chauncey Billups w Denver.

Dzisiaj przed nami trzy spotkania. W pierwszym z nich Boston Celtics goszczą na trudnym terenie w Chicago, gdzie Bulls od przerwy All-Star byli niemal nie do pokonania. Udało się to w końcówce sezonu Toronto Raptors, dlatego też nie jest to jakaś twierdza nie do zdobycia, aczkolwiek spodziewam się, że kibice w United Center będą dzisiaj niesamowicie żywiołowi. Jedna sprawa to, że mają mistrzów NBA w szachu, a druga to, że David Stern wręczy przed męczem nagrodę Rookie of the Year Derrickowi Rose'owi. Media dzisiaj podchwyciły sprawę Paula Pierce'a. Dziennikarze z Chicago zastanawiają się nawet czy Pierce nie jest kontuzjowany. Ten z kolei twierdzi, że póki co szuka swojej roli w obecnym składzie drużyny i bardziej zależy mu na uruchomieniu kolegów. Nadal zdobywa średnio 20.5 punktu w tej serii, ale jeśli Celtics będą chcieli ukraść jedno spotkanie w Chicago - Pierce musi, MUSI zagrać jak najlepszy zawodnik na świecie, którym "czuł się po zakończeniu zeszłorocznych finałów" :) . W składzie Celtics zabraknie nr 5 i Leona Powe'a. Do gry wrócić ma Brian Scalabrine, który nieoczekiwanie może okazać się w tej serii wzmocnieniem. Scal na pozycji nr 4 może rozciągnąć grę Celtics i gwarantować szybszy powrót do obrony niż robi to dwójka przyciężkawych trochę mamutów: Perkins i Davis... Ja naprawdę wierzę w to, że Scalabrine może być akurat w tej serii wartościowy. Jeśli nie, to możemy się dzisiaj spodziewać niższego line-upu Celtics z Pierce'm grającym czasem na pozycji nr 4... A Bulls? Bo tak piszę o Celtics i piszę. Bulls mają cały czas problem z Johnem Salmonsem, ale też absolutnie nie mają nic do stracenia. Za nimi stoją kibicę i chyba nawet i psychologiczna przewaga. Wg mnie Chicago Bulls są dzisiaj faworytem tego meczu.

Innym białym zawodnikiem (zastanawiam się od jakiegoś czasu czy "białym" brzmi rasistowsko - nie znoszę jednak "białoskórym"), który ma coś zmienić jest Andrei Kirilenko. Rosjanin zacznie dzisiaj w pierwszej piątce, by stawić opór Trevorowi Arizie, który trafił 13 z 16 rzutów w tej serii. (Gasol ma 16/22, a Odom - tu mogę się minimalnie mylić - 13/17). Energy Solutions Arena to miejsce niezwykle groźne. Miejsce gdzie LA Lakers przegrali w tym sezonie swój jedyny mecz (109-113), ale to jak gra obecnie ten zespół (choć nadal się jeszcze rozkręca) i kontuzja Memo Okura mogą niestety - zwłaszcza uraz Okura - oznaczać szybki koniec tej serii. Zobaczymy jednak co stanie się dzisiaj. Sprawa jest prosta - Jazz muszą zacząć bronić i grać fizyczniej. Kirilenko zamiast Korvera w pierwszej piątce to dobry pierwszy krok ku temu.

Czy tylko ja będę dzisiał czekał na pierwszą penetrację Tony'ego Parkera i to czy Erick Dampier potwierdzi swoje słowa i powali go na plecy (Charles Barkley oczywiśćie zgodził sie ze słowami Dampiera, ale mówił, że powinno być "powalę go na d**ę"). Nie, nie tylko ja będe tego doglądał. Zrobią to pewnie tysiące (miliony?) kibiców na całym świecie. Niestety też dla Dampiera będą robić to sędziowie, którzy z pewnością będą trzymać tą sytuację pod lupą. Dampier niczego złego wg mnie nie powiedział. Powiedział to co mówi się w koszykarskich szatniach na jakimkolwiek poziomie. Jeśli rywale mają zawodnika, który umie penetrować, to trzeba go na początku meczu od tego pomysłu odżegnać i tyle. Czy jest to "powalenie na plecy" czy twardy faul? Jak zwał tak zwał. Dampier przyznawał dzisiaj zresztą, że nie chciał powiedzieć nic złego i każdy pewnie dobrze zrozumiał o co mu chodziło... A wracając do meczu... Dla mnie to obecnie niewiadoma. Spurs zagrali bardzo dobrze w drugim spotkaniu, słabo w pierwszym. Jaki zespół Spurs zobaczymy dzisiaj? Trudno powiedzieć. Wg mnie Dallas grają równo, Spurs mają tzw "ups-and-downs" - co dla nich dziwne, ale jeśli ustabilizują formę to mogą wygrać tą serię. Nadal dla mnie faworytem są Dallas. Jeśli zespół jest faktycznie dobry - niech zagra w playoffs dwa dobre spotkania z rzędu. I po sprawie.

Piątek, 24 kwietnia:
01:00 Cleveland @ Detroit
02:00 Orlando @ Philadelphia
03:30 Portland @ Houston


00:40, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (3) »
czwartek, 23 kwietnia 2009
PAN JASTRZĄB

A oto słynny już jastrząb, który wczoraj lądował sobie na krawędzi tablicy w Phillips Center. Nie wiem czy coś w tych play-offs zaskoczy mnie jeszcze bardziej. 

18:40, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (4) »
1. PLEBISCYT ZAWSZEPOPIERWSZE - MAMY WYNIKI!

W końcu... Nadesłaliście 132 ankiety, nie przewidzieliśmy, że tak dużo czasu zajmie zliczanie tego wszystkiego, ale w końcu są - oficjalne wyniki plebiscytu, w którym wzięli udział nasi czytelnicy, ale też i my. Bez owijania w bawełnę bo i tak jesteśmy spóźnieni:

 

ALL-ROOKIE TEAM: ROSE, MAYO, BEASLEY, LOVE, LOPEZ

113 głosów - Derrick ROSE (Chicago)

106 - O.J. MAYO (Memphis)

97 - Brook LOPEZ (New Jersey)

64 - Kevin LOVE (Minnesota)

63 - Michael BEASLEY (Miami)

w dalszej kolejności: Russell Westbrook (Oklahoma City), Marc Gasol (Memphis), Rudy Fernandez (Portland), Greg Oden (Portland), Mario Chalmers (Miami)

 

ROOKIE OF THE YEAR: DERRICK ROSE

1. DERRICK ROSE (318 punktów, 1m. - 3pkt, 2 m. - 2pkt., 3 m. - 1pkt., Chicago)

2. O.J. MAYO (177 pkt., Memphis)

3. Brook LOPEZ (89 pkt., New Jersey)

4. Russell Westbrook (50 pkt., Oklahoma City)

5. Kevin Love (29 pkt., Minnesota)

6. Michael Beasley (19, Miami)

7. Rudy Fernandez (9, Portland)

8. Eric Gordon (7, LA Clippers)

9. Marc Gasol (4, Memphis)

10.Courtney Lee (2, Orlando)

 

MOST IMPROVED PLAYER: DEVIN HARRIS

1. DEVIN HARRIS (142 pkt., New Jersey)

2. Danny GRANGER (123 pkt., Indiana)

3. Kevin DURANT (92 pkt., Oklahoma City)

4. Rajon Rondo (46 pkt., Boston)

5. Paul Millsap (44 pkt., Utah)

6. Mo Williams (30, Cleveland)

7. Thaddeus Young (24, Philadelphia)

8. Nene Hilario (19, Denver)

9. Al Jefferson (17, Minnesota)

10.David Lee (14, New York)

 

SIXTH MAN OF THE YEAR: JASON TERRY

1. JASON TERRY (228 pkt., Dallas)

2. J.R. SMITH (113 pkt., Denver)

3. Nate ROBINSON (86 pkt., New York)

4. Lamar Odom (55 pkt., LA Lakers)

5. Chris Andersen (19 pkt., Denver)

5. Leandro Barbosa (19 pkt., Phoenix)

7. Manu Ginobili (18, San Antonio)

8. Michael Beasley (18, Miami)

9. Marcin Gortat (16, Orlando)

10.Travis Outlaw (14, Portland)

 

DEFENSIVE PLAYER OF THE YEAR: DWIGHT HOWARD

1. DWIGHT HOWARD (266 pkt., Orland)

2. Dwyane WADE (93 pkt., Miami)

3. Kevin GARNETT (52 pkt., Boston)

4. LeBron James (49 pkt., Cleveland)

5. Chris Paul (43 pkt., New Orleans)

6. Ron Artest (41, Houston)

7. Chris Andersen (39, Denver)

8. Kobe Bryant (33, LA Lakers)

9. Josh Smith (15, Atlanta)

10.Shane Battier (13, Houston)

 

COACH OF THE YEAR: MIKE BROWN

1. MIKE BROWN (249 pkt., Cleveland)

2. Stan VAN GUNDY (104 pkt., Orlando)

3. Phil JACKSON (72 pkt., LA Lakers)

4. Nate McMillan (71 pkt., Portland)

5. Rick Adelman (55 pkt., Houston)

6. Erik Spoelstra (42, Miami)

7. George Karl (37, Denver)

8. Jerry Sloan (21, Utah)

9. Mike Woodson (19, Atlanta)

10.Larry Brown (18, Charlotte)

 

MOST VALUABLE PLAYER: LeBRON JAMES

1. LeBRON JAMES (297 pkt., Cleveland)

2. Dwyane WADE (224 pkt., Miami)

3. Kobe BRYANT (132 pkt., LA Lakers)

4. Chris Paul (28 pkt., New Orleans)

5. Dwight Howard (17 pkt., Orlando)

6. Chauncey Billups (7 pkt., Denver)

gracze, którzy otrzymali 1 punkt: Al Jefferson, Brandon Roy, Tim Duncan, Shaq O'Neal, Carmelo Anthony, Kevin Durant, Rajon Rondo

 

18:27, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (7) »