Maciej Kwiatkowski (e-basket.pl), Piotr Makulec (probasket.pl), Sebastian Hetman (Bunio) oraz Rafał Juć (Collegehoops.pl) to czterej koledzy po fachu lub ot tak po prostu, donoszący i piszący o sprawach aktualnych, ważnych i mniej ważnych, związanych z amerykańską profesjonalną i akademicką koszykówką.

czwartek, 23 kwietnia 2009

ALL-NBA FIRST TEAM: PAUL, WADE, BRYANT, JAMES, HOWARD

ALL-NBA SECOND TEAM: WILLIAMS, ROY, NOWITZKI, GASOL, YAO

ALL-NBA THIRD TEAM: PARKER, DURANT, GARNETT, DUNCAN, O'NEAL

ALL-NBA FOURTH TEAM: BILLUPS, PIERCE, GRANGER, ANTHONY, JEFFERSON


WYDARZENIE SEZONU: SHAQ IS BACK!

1. Powrót Shaqa do wielkiej formy i jego udział w Meczu Gwiazd.

2. 61 punktów Kobe'go Bryanta w Madison Square Garden

3. Prawie triple-double LeBrona Jamesa w MSG, dwa dni po meczu Bryanta

4. Postawa Cleveland Cavaliers w Quicken Loans Arena (39-2)

5. Powrót Dwyane Wade'a do NBA i zdobycie przez niego tytułu króla strzelców

6. Transfer na linii Detroit - Denver i wpływ Chauncey'a Billupsa na postępy Nuggets

ROZCZAROWANIE SEZONU: PHOENIX SUNS POZA PLAY-OFFS

1. Brak Phoenix Suns w play-offs

2. Tylko 33 zwycięstwa Toronto Raptors

3. Los Angeles Clippers

4. All-Star Weekend

5. Allen Iverson

BUZZER-BEATER SEZONU:

1. DEVIN HARRIS


2. BRANDON ROY

AKCJA SEZONU:

1. DWYANE WADE


2. SHAQUILLE O'NEAL



Dziękujemy wszystkim za oddanie głosu i za dobre słowo w mailach, które nadesłaliście. Zobaczymy na ile wyniki naszego plebiscytu okażą się zgodne z wyborem dziennikarzy ze Stanów Zjednoczonych. Póki co wygląda na to, że trafiliśmy wszystko.


18:27, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (1) »
GENERAŁ LEE, JASTRZĄB i TRÓJKI Z MORZA

 

I nagle jastrząb przeleciał tuż nad głowami koszykarzy, rozłożył skrzydła i zatańczył na krawędzi tablicy... Nie, to nie scena ze Skazanych na Shawshank. W Phillips Center przed każdym meczem, gdy przedstawiani są gracze Hawks, puszczany jest pod kopułę hali jastrząb. A raczej jastrząbik taki, bo to niewielkie było. Ptak najwyraźniej nie wrócił jednak od razu do swojego tresera. Zamiast tego w drugiej minucie meczu przycupnął na kamerze TNT, a potem pofrunął sobie i przysiadł na górnej krawędzi jednej z tablic.

"Jedyną osobą w hali, która mogłaby się teraz z nim zaprzyjaźnić jest Josh Smith" Mike Fratello z dowcipem tygodnia.

Jestem zaskoczony, ale każdemu taki dzień może się zdarzyć. Zwłaszcza w play-offs. Bo jeśli już Dwyane Wade trafiał na 3 minuty przed końcem za trzy, z 10 metrów, z odchylenia, przy asyście dwóch obrońców, o deskę ...na siedząco, z przepaską na oczach, nie, z kontuzją jednego oka, i łokcia - wybierzcie sobie sami od którego momentu przesadziłem... Wade trafił 6 trójek, Daequan Cook trafił drugie 6 i Miami Heat ograli wyraźnie Atlanta Hawks 108-93 i jadą rzut beretem do Miami z przewagą własnego parkietu.

Cook pokazał się ze znakomitej strony, chyba dopiero pierwszy raz od czasu gdy wygrał konkurs trójek na Meczu Gwiazd. Zdobył 20 punktów, trafił 7 z 12 rzutów, w tym 6/9 za 3. Nie byłoby jednak tego zwycięstwa gdyby nie a)trójki i b)agresywniejsza gra Heat, zwłaszcza Jermaine'a O'Neala i Udonisa Haslema. O'Neal zablokował 4 rzuty, w tym jedną kontrę Hawks w kluczowym momencie czwartej kwarty (tak, były kluczowe momenty mimo takiej przewagi - Hawks przegrywali tylko 89-94), a Haslem trafił z półdystansu dwie akcje z rzędu. I były to rzuty najważniejsze w meczu... Prócz trójki Wade'a oddanej z Palm Beach, z piasku, z wody!, zza fali, upadając na plecy, a nadgarstek zamykając całując delfina w czoło...

Hawks pokazali swój zamordyzm w ataku pozycyjnym, a 56% skuteczności Heat pozbawiło ich szans na kontrataki, które są znakiem firmowym miejsca nazywanego teraz "Highlight Factory" - powinni to zmienić po prostu na "Josh Smith Highlight Factory". Nie rozumiem po co mieszać w to Mike'a Bibby'ego czy Ala Horforda, który 90 procent wsadów wykonuje z dwutaktu.

Wątpię, by Heat trafiali co mecz 15/26 za 3 (w sezonie ich średnia wynosiła: 7/19), ale z drugiej strony, czemu nie - sam D-Cook potrafi rzucić 4-5 trójek w meczu, jeśli jeszcze podłączy się do tego James Jones... Ostatni raz gdy sprawdzałem Jones był w pierwszej piątce najlepiej rzucających za trzy w minionym sezonie - w dwóch pierwszych meczach spędził na parkiecie łącznie 55 minut, oddał 6 rzutów, trafił 2.

Hawks nie zagrali w tym meczu źle, zawiodła ich defensywa. Odparli agresywną grę Heat, ale nie mogli odeprzeć rzutów za 3. W Miami pokazali się jednak weterani (Haslem, O'Neal), a więcej minut - na moją i nie tylko moją prośbę - otrzymał Jamario Moon (27, 5 pkt, 8 zb), który był najlepiej zbierającym graczem Heat ubiegłej nocy.

 

 


Orlando Magic znowu pudłowali za 3 (tym razem 6/23 - 11/41 po dwóch meczach), Lewis i Turkoglu trafili łącznie 7/24, Dwight Howard grał 30 minut i zaliczył 6 fauli. Kto więc uratował Orlando? Dwóch ludzi, ale kto by się tego spodziewał - byli to Courtney Lee i Anthony Johnson. I wiecie co? Obaj jakby nie patrzeć zaliczyli drugi z rzędu dobry mecz w tej serii. Z jednej strony to świetna informacja, ale z drugiej - Lewis, Turkoglu będą musieli się wziąć solidnie w garść w Filadelfii jeśli Magic chcą stamtąd wywieźć wynik lepszy niż 2-2.

Nie chcę zabijać tutaj na blogu Marcina Gortata, bo to nasz gracz, nasz człowiek w NBA, ale dać się zablokowac pod samą deską przez mierzącego 188 cm Lou Williamsa? Nie problem w tym, że Gortat nie dostaje piłek - o czym widziałem trąbi dzisiaj kilka komentarzy w sieci, wg mnie problem w tym, że Gortat nie jest pewnym zawodnikiem, jeśli chodzi o kończenie akcji. Jeśli nie jest, to Johnson woli rzucić floater z 4 metrów niż szukać Gortata. 17 minut gry, 0 punktów, 0/3 z gry.

Na szczęście Gortat był na zbiórce, tej ofensywnej - choć po prawdzie za drugim razem w czwartej kwarcie piłka wpadła mu w zasadzie do rąk. Po pierwszej zebranej piłce w ataku - Hedo Turkoglu zaliczył swój najlepszy moment serii - trafił za trzy. Co ciekawe Turkoglu w dwóch meczach ma 1/3 za 3 punkty, podczas gdy w sezonie w meczu zaliczał średnio 1.7 trójki na 4.9 próby. Ray Allen powiedział kiedyś, że najcięższą kontuzją dla strzelca nie jest nadgarstek, ale kostka. Turkoglu musi mieć nadal z nią problem.

Lee był znakomity. Muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych indywidualnych występów play-offs jakie widziałem od soboty. Podobało mi się to, że Lee wjeżdżał w defensywę Sixers lepiej niż robią to sami Sixers! Kobiety byłyby tym zachwycone. Mówię narzeczonej od kilku dni: Obejrzyj ze mną Lakers, grają tak dobrze, że nawet kobiety będą zachwycone.

Lee grał bardzo atletycznie, szybko i miał ewidentnie pomysł na to co zrobi. Taki sam pomysł miał też Andre Miller, który grał jak profesor i trafiał chyba wszystkie - może prócz jednego - rzuty z półdystansu. W przyszłym sezonie Miller (kończy mu się kontrakt) może trafić do któregoś z bardzo silnych klubów i walczyć o mistrzostwo. Tylko patrzeć jak to się stanie. 30 punktów i festiwal znakomitej gry w pierwszej kwarcie.

 



Dopiero oglądając ostatni mecz ubiegłej nocy poczułem jednak energię play-offs. Inna sprawa, że była już godzina 5.30, ale nic z tego. Kibice w Denver są spragnieni zwycięstw swojej drużyny. Zafundowali wczoraj "Szerszeniom" prawdziwe piekło. Takiego dopingu jeszcze w tych play-offs nie słyszałem.

Być może Chris Paul jest najlepszym rozgrywającym ligi blablabla, ale Chauncey Billups nadal jest najlepszym rozgrywającym ligi w play-offs (sory Deron Williams). Bo jak inaczej nazwać drugi z rzędu znakomity występ Billupsa, dla mnie w tym momencie jest MVP Play-offs Konf. Zachodniej (nieoficjalny tytuł), zalicza 33.5 punktu i rzucił już 12 trójek grając przeciwko pierwszej jedynce NBA.

Nuggets zagrali żywiołowo, ale z głową. Billups, Dahntay Jones, Anthony Carter - to wszystko bardzo mądrzy zawodnicy, spokojni gracze. Im bliżej kosza tym bliżej domu wariatów: JR Smith, Carmelo, Kenyon Martin, Chris Andersen. Oglądając twarze zwłaszcza tych ostatnich dwóch można być pewnym, że po meczach nie rozmawiają oni o tym jak zawiązać szal przed wyjściem z szatni czy jak umyć kota... Zdecydowana wygrana Denver. Gracze Georga Karla wygrali 108-93, ale wygrali też każdą z czterech kwart.

Warto jednak dodać, że Hornets zaprezentowali się w tym meczu już lepiej niż w pierwszym. Rasual Butler i Peja trafili po 4 trójki, Tyson Chandler zebrał 11 piłek, ale tym razem zabrakło nie role-players, ale Chrisa Paula i Davida Westa, którzy razem rzucili tylko 35 punktów. Zabrakło też pewnie kilka innych rzeczy, ale od godziny 5 rano mój mózg przeistacza się powoli z Dahntay'a Jonesa w Chrisa Andersena. Poszukajcie analiz tego meczu gdzie indziej. Wg mnie Nuggets mieli po prostu więcej energii, mieli Billupsa, 10/20 z gry Anthony'ego i wielkie wzmocnienie, jakim są kibice "Bryłek". Gdy prowadzi się całe spotkanie - to kibice czasami utrzymują przewagę.... Analiza na poziomie 6.30.

Dzisiaj Celtics-Bulls, czyli wracają w końcu jakieś emocje, choć Orlando/Philly - nie było źle. Jestem nadal pod wrażeniem gry Lee.

 

14:31, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (8) »
TOP 5 ZAGRAŃ: 22 KWIETNIA 2009
GADU GADU Z GRACZAMI THUNDER

 

Oklahoma City Thunder zakończyli swój pierwszy sezon po przenosinach z Seattle. Co sądzą o nowej lokalizacji klubu sami gracze?

Nenad Krstic: "Restauracje są tutaj zamykane już o 22:00. Ludzie w Serbii jedliby kolację o 23:00, albo o północy. To w gruncie rzeczy normalne. Więc po meczu tutaj nie ma zbyt wielu restauracji otwartych o tej godzinie."

Russell Westbrook: "Dziwną rzeczą jest to, jak tutaj się zmienia pogoda. W Los Angeles tak nie jest. Tutaj nigdy nie wiesz, co się może stać. Jednego dnia może być gorąco, a następnego może padać albo być zimno. Ja lubię pogodę w L.A."

Jeff Green: "To bardzo relaksujące miejsce. Ludzie są cudowni. I tu nie chodzi tylko o fanów. Moi sąsiedzi są niesamowici. Jest cicho. Mało się tu dzieje. Lubię zostawać w domu i się relaksować. To jest dobre miasto do tego. To mi bardzo pomogło w odpoczynku." Więcej.

JORDAN I BULLS DZIAŁAJĄ CHARYTATYWNIE

Michael Jordan i Chicago Bulls w miniony weekend zorganizowali aukcję charytatywną dla CharitaBulls, na której wystawiono trzynaście przedmiotów należących niegdyś do "Jego Powietrzności". Za 23.000$ sprzedano drewnianą szafkę z autografem Jordana, za 24.150$ ktoś nabył czerwoną koszulkę i spodenki z sezonu 1996-97, a za 18.400$ i 19.550$ "poszły" dwie koszulki z autografem Michaela z sezonu 1997-98. Łączna kwota z aukcji wyniosła 113.000$.

BILLUPS WSPOMINA WYDARZENIA Z 1999 ROKU

 

W nocy 20 kwietnia 1999 roku doszło do tragicznej w skutkach strzelaniny w Columbine High School. 10 lat po tym zajściu, w tą samą noc Denver Nuggets wygrali 113:84 z New Orleans Hornets, a w zespole gospodarzy ponownie grał Chauncey Billups, pamiętający tragedię sprzed dekady...

"Pamiętam to tak, jakby to miało miejsce wczoraj - to był bardzo smutny dzień w historii stanu Kolorado. Po wszystkim miałem możliwość spotkania się z dwójką osób biorących udział w tym wydarzeniu. Starałem się jakoś im pomóc przejść przez to wszystko. Nie wydaje się, że minęło już 10 lat. Może z cztery, pięć. Ale jestem pewien, dla dla osób, które brały w tym udział,to mogło być jakieś cztery tygodnie temu. To wciąż traumatyczne. Nigdy się o tym nie zapomni."

W masakrze tej Eric Harris i Dylan Klebold, dwaj uczniowie Columbine High School, weszli na jej teren i zastrzelili dwunastu uczniów oraz jednego nauczyciela. 24 osoby zostały ranne. Po tym sprawcy popełnili samobójstwo.

DNIÓWKA: 22 KWIETNIA (środa)





Nadchodzącej - a może - obecnej nocy przed nami trzy spotkania, które jakby tak spojrzeć z dystansu - pozornie mogą się wydawać mniej atrakcyjne niż wczoraj czy przedwczoraj. A bo nie grają Lakers czy Cavaliers czy Celtics z Bulls. Nie zdziwię się jednak jeśli dziś zobaczymy trzy mecze, które rozstrzygną się dopiero w czwartej kwarcie.

Philadelphia 76'ers zamierzają wykorzystać moment słabości Orlando Magic i dzisiaj ukraść im drugie zwycięstwo. Myślę jednak, że Magic nie zdarzy się drugi z rzędu tak słaby mecz jeśli chodzi o skuteczność za 3 (5/18) i dzisiaj Sixers będą w tarapatach. Jestem też ciekaw jak to będzie wyglądać od strony psychologicznej - zobaczcie na drugi mecz serii Mavericks/Spurs. Dallas podobnie jak w pierwszym meczu przegrywali 10-cioma po pierwszej kwarcie, ale już w tym drugim wyraźnie byli nie tak agresywni jak za pierwszym razem. Jakby gdzieś tam pojawiła się wśród zawodników myśl o tym, że 1-1 wywiezione z San Antonio to i tak bardzo dobry wynik. Obawiam się, że Sixers mogą być dzisiaj w podobnej sytuacji, dlatego istotny będzie bardzo dobry start dla zespołu Tony'ego Di Leo.

Ciekawe też czy ostatnie, a raczej - jak twierdzi Marcin Gortat - "ostatnie" wypowiedzi naszego człowieka w Orlando Magic wpłyną na jego minuty gry. Przede wszystkim Gortat musi spisać się lepiej niż w pierwszym spotkaniu, jeśli chce dalej liczyć na minuty gry w tej serii.

Miami Heat rozgrywają drugi mecz w Atlancie i o tym meczu pisałem już dziś wcześniej. Nie bardzo widzę szanse Miami Heat na doprowadzenie do siódmego meczu, w którym D-Wade mógłby zdobyć 60 punktów... Atlanta Hawks to naprawdę silniejszy zespół i na tyle atletyczny i dobrze zbierający (np Zaza Pachulia miał double-double z ławki!), że ma wg mnie sporą przewagę akurat w tych "miejscach", w których Heat wykazują poważne braki. Wg mnie Jamario Moon powinien otrzymać więcej minut. Pomysł z Jamesem Jonesem w pierwszej piątce nie wydaje mi się dobry akurat na Atlantę. W pierwszym meczu Jones był kilkukrotnie ustawiany tyłem do kosza, gdy tak próbowali grać z nim Josh Smith i Marvin Williams. Heat potrzebują wzrostu na tej pozycji. To jeszcze nic - wg mnie Heat byliby lepsi akurat w tej serii, gdyby zamiast Jermaine'a O'Neala mieli Shawna Mariona.

Ostatni pojedynek to drugie starcie Denver i Nowego Orleanu i muszę najzwyczajniej w świecie przyznać, że widziałem tylko pierwszą połowę pierwszego meczu, ale zakończył się on po prostu blowoutem. Wątpię w szanse Hornets. Źle dla tego zespołu, że nie zaczyna play-offs u siebie. Takie San Antonio, które też nie wygląda ostatnio dobrze, miało mobilizację własnych kibiców za plecami, by zrehabilitować się w drugim meczu u siebie. 0-2 po meczach w Denver to może być zbyt duży ciężar dla Hornets, którzy mają problemy z uruchomieniem ofensywy od dwóch miesięcy. David West trafił tylko 4 z 16 rzutów z gry, będąc świetnie krytym przez Kenyona Martina, ale nie tylko chodzi o to - trafiać muszą strzelcy (Peja, Butler, Posey), a Chandler musi zbierać piłkę. Paul i West nie wygrają tej serii we dwójkę - co najwyżej jeden czy dwa mecze.

Stawiam dzisiaj na Denver, Orlando i Atlantę. Emocjonująco, ale bez niespodzianek. A jeśli już to ponownie w Orlando.

Czwarte, 23 kwietnia:
02.00 Boston @ Chicago
02.30 San Antonio @ Dallas
04.30 LA Lakers @ Utah


00:29, mac.kwiatkowski
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 kwietnia 2009
DERRICK ROSE DEBIUTANTEM ROKU

 

No i stało się to, co było (po raz kolejny) do przewidzenia... Derrick Rose z Chicago Bulls został wybrany dzisiaj Debiutantem Roku w NBA. Tym samym dołączył do Michaela Jordana i Eltona Branda jako trzeci gracz Byków w historii, który otrzymał to wyróżnienie. Nie ma co ukrywać, Rose zasłużył na tą nagrodę w 100%. Mój faworyt i jedyny konkurent do nagrody - O.J. Mayo - padł w połowie sezonu kondycyjnie i nie dotrzymywał kroku coraz lepszemu rozgrywającemu z Illinois. Cóż dodać... gratulujemy!

ps. Według wstępnych informacji Jason Terry z Dallas Mavericks ma otrzymać w piątek tytuł Najlepszego Rezerwowego.

PANIE GORTAT, CZYLI W KOŃCU JAK?

 

Pisaliśmy ostatnio o sprawie, która wyniknęła w wywiadach, których Marcin Gortat udzielił Rzeczpospolitej i Sport.Pl.

Gortat przyznał w nich, że Van Gundy faktycznie czasem panikuje jako trener - potwierdzając tym zarzuty Shaquille'a O'Neala z przed dwóch miesięcy. Wywiad ten podchwycił Orlando Sentinel, a dziennikarze z Florydy nie pozostawili tej sprawy bez zapytania o nią zarówno Van Gundy'ego, jak i Gortata. Piszą zresztą o tym wszyscy, niektórzy traktując to jako mega-ultra sensacyjną wiadomość, a my i tak się spóźniliśmy z tym nieco.

VAN GUNDY: "Nie zamierzam się takimi rzeczami przejmować. Rozmawiałem o tym z Marcinem. Nie podoba mi się to co powiedział, ale staram się oceniać ludzi za całokształt... Mi też zdarza się mówić czasem rzeczy, które są nie w porządku. Jeśli jest się kimś, kto cały czas mówi - można niepostrzeżenie przekroczyć pewne granice. Nie mam żadnego problemu z Marcinem."

GORTAT: "Nic mi o tym nie wiadomo," odpowiedział Marcin zapytany o kontekst jego wypowiedzi. "Dziękuje trenerowi, dzięki niemu spełnia się moje marzenie. Sprawił, że jestem szczęśliwy, że mogę grać dla niego. Nie miałbym żadnego powodu, by powiedzieć cokolwiek głupiego"

Czyli co? Polscy dziennikarze są "be"?

Gortat dodał, że wywiadu dla "RZ" udzielił trzy miesiące temu. To dziwne, bo Shaq przecież skrytykował Van Gundy'ego 5 marca. Tutaj źródło

22:18, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (1) »
DLACZEGO NIE HEAT
 
Nadchodzącej nocy przed nami trzy mecze. Najbardziej jestem ciekaw starcia Miami z Atlantą. Myślę, że Orlando zepnie i napnie się dzisiaj mocno i pokona Sixers dosyć wyraźnie, a Nuggets kolejny raz ograją Hornets. Najbardziej ciekawi mnie co wymyśli Erik Spoelstra na taktykę Hawks z pierwszego meczu. Spoelstra wg wielu z Was wymieniany był w gronie najlepszych trenerów ubiegłego sezonu (wyniki naszego plebiscytu jutro. na pewno jutro). Wg mnie jednak ofensywa Heat to nic innego, a dać piłkę w ręce Dwyane'a Wade'a, uciec na obwód/do rogu i czekać co zrobi. Inne rozwiązania okazują się nieskuteczne - Hawks zabrali piłkę z rąk Wade'a (19 pkt) w pierwszym meczu i  Heat skończyli na 64 punktach (7 w czwartej kwarcie).
 
Jermaine O'Neal jest tym, który ma pomysł. O'Neal wczoraj jeszcze przyznawał, że chciałby troszkę więcej akcji 1-na-1. Dodawał, że pick&rolle, które grają Heat są jak najbardziej dobrym pomysłem (blabla), ale wolałby też trochę wrzutek na granie tyłem do kosza. 
 
Moim zdaniem Heat będą mieli naprawdę ciężkie życie z Hawks. Atlanta to ZESPÓŁ, TEAM - porównuję ich z Houston Rockets. To dwie drużyny, gdzie jest kilku bardzo dobrych zawodników, z których najlepszym każdego dnia może być jeden z pięciu-sześciu. Hawks mają go-to-guy - Rockets nie. Obydwie drużyny mają też bardzo dobry team-defense, zwłaszcza na własnym parkiecie. Heat ani razu w tym sezonie nie mogłem natomiast potraktować jako "zespół" w pełnym tego słowa znaczeniu - zawsze było to jednak "Dwyane Wade i spółka". Im mniej w tym Wade'a, a więcej spółki - tym lepiej, ale niekoniecznie akurat dla Heat - choć właśnie na tą drogę najchętniej chciałby przecież wejść Wade jako zawodnik, idąc śladem Kobe'go Bryanta i LeBrona Jamesa.
 
Ta drużyna potrzebuje wzmocnień - nie tylko rozwoju Chalmersa, Beasley'a, Cooka - by postawić krok wyżej, a Wade przecież nie zamierza żyć przez kolejne 3-4 lata w cieniu LeBrona Jamesa. Jermaine O'Neal takim wzmocnieniem nie jest, a już szczególnie zwątpiłem w jego umiejętności gry 1-na-1.
 
Nadal stawiam na Atlantę, w pięciu-sześciu meczach. 
20:31, mac.kwiatkowski
Link Komentarze (10) »